Nie jestem fantastą. Nie nazywam się fantastą. Nie obcuję zwykle z fantastami. Moja wiedza z zakresu fantastyki jest tak duża, jak duża była ilość śniegu w Polsce w ciągu ostatnich kilku zim. I wiecie co? Wybrałam się na konwent dla fantastów.

           Spytacie po co. Co spowodowało, że się skusiłam? Jak to się stało, że osoba niemająca zbyt wiele wspólnego z tym bogatym, tajemniczym światkiem, zdecydowała się na wzięcie udziału w mocno opartej na nim imprezie? Cóż, odpowiedź jest bardzo prosta – chciałam go poznać. Odczuć, zobaczyć, luźno poobserwować. A czy ktoś zna lepszą metodę niż kontakt bezpośredni? Tak też właśnie wskoczyłam wprost do gniazda fantastów, aby razem z nimi wziąć udział w tegorocznej, XVIII już edycji Imladrisu.

NIESMACZNY START

           Imladris: Krakowski Weekend z Fantastyką to coroczna impreza, odbywająca się w Krakowie już od 1998 roku. Podobnie, jak od dobrych kilku lat, konwent ulokował się w murach XLII Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie im. Adama Mickiewicza. Niczym liczne, minione edycje, tak i ta była zaplanowana oraz zorganizowana w formie trzydniowe wydarzenia. Całość rozpoczynała się w piątek, 11 października o godzinie… 16:00? 17:00? 17:30? Cóż, ciężko to stwierdzić… Źródła nie były jednoznaczne.

           Przyznaję, iż często zdarza mi się zdobywać wiedzę na temat godziny rozpoczęcia imprez dzięki dzielnemu śledzeniu ‘Wydarzeń’ na Facebooku. Również tym razem postanowiłam trzymać się tej metody. Niezawodny Facebook poinformował mnie, iż godzina rozpoczęcia imprezy to 16:00. Dobrze, żaden problem, wychodzę z domku i ruszam. W połowie drogi złapałam kontakt z redakcyjnym kolegą, którego miałam spotkać na miejscu. Podrzucił mi fragment wcześniej opublikowanego na stronie głównej wydarzenia wpisu, który głosił, iż:

Sporo osób pytało à propos logistyki również – kiedy będzie można przyjść w piątek na akredytację. Punkt akredytacyjny na obecną chwilę będzie otwarty od 17:30 (urok późnych klas zmian w szkołach). Staramy się, by możliwie przesunąć otwarcie na wcześniejszą godzinę, ale musimy też uszanować plan pracy szkoły”

           Półtora godziny różnicy. Interesujące. Toż to całkiem sporo. No trudno – byłam już prawie na miejscu, więc choćbym chciała, nie było już sensu wracać. Jakkolwiek wolałabym nie narzekać na tę różnicę informacji, napsuło mi to trochę nerwów. Fakt, kto wie, może to i moja wina, ponieważ nie doczytałam jednej z wielu informacji, publikowanych przez organizatorów, jednak i tak podejrzewam, że nie tylko ja stanęłam w obliczu takiego problemu. Choć część osób dojeżdżających na event również mogła być niepocieszona tym doinformowaniem, ponieważ kolejka osób, zebranych pod conplace’em o godzinie 16:00  sięgała co najmniej dwudziestu uczestników. Do godziny 17:30 nie przybyło ich jakoś znacząco. Pojawiło się kilkoro wystawców, twórców atrakcji, ogólnie bez szału. Niestety, nawet jako media nie mogłam wejść na teren choćby minutę wcześniej.

           Akredytacja ruszyła. Dzielny helper rozdzielał kolejki na tę z biletami oraz tę bez biletów. Zapraszał również osoby funkcyjne do akredytacji poza kolejką, przez co dość szybko udało mi się przejść przez formalności. Dostałam Informator Uczestnika oraz OGROMNY, dwustronnie zapisany program atrakcji. Jak jeszcze Informator był całkiem okej, ponieważ zawarte w nim mapki, regulamin oraz plan atrakcji stanowiły czytelną całość, tak osobny plan rozmiaru A3 okazał się kompletnie nieporęcznym. Próbowałam złożyć go tak, aby móc używać go niczym broszurkę. Niestety, skutek był mierny. Zostałam za to pozytywnie zaskoczona identyfikatorami, które nie dość, że były dwustronne (koniec z wiecznym odwracaniem identów!), to również odpowiednio zabezpieczone elastycznym etui ochronnym.

           Budynek zapełniał się z wolna konwentowiczami. Nie spędzali oni zbyt wiele czasu na korytarzach – bardzo szybko chowali się w salach prelekcyjnych. Podsłuchując ich rozmowy, zauważyłam, iż uczestnicy dyskutowali głównie na temat potencjalnie ciekawych wykładów i konkursów, na które chcieliby się wybrać. Wszyscy wydawali się bardzo skupieni na wydarzeniu. Nawet w sleepach głównym tematem były właśnie prelekcje i atrakcje konwentowe.

Mastejn || shrimps.pl

           Czymś, co wyjątkowo mnie zdenerwowało była wypowiedź jednego z medyków, który akurat przechodził nieopodal punktu rekrutacji. Otoczony znajomymi, powiedział: „Tyle jest tu miejsca, ale jeden i tak by wszedł na drugiego”, po czym odszedł dalej w tłum… Czy to nie tak, że w jego roli było dbanie o konwentowiczów? Skoro zauważył potencjalne niebezpieczeństwo, czy nie powinien zareagować? Ech.

A SKORO JUŻ MOWA O SLEEPACH…

           Sleeproomy były rozmieszczone na różnych piętrach budynku, a dostęp do nich był możliwy już od piątku, od godziny 17:30. Organizatorzy Imladrisu przewidywali około 150 miejsc noclegowych dla wszystkich osób chętnych. Niewiele, prawda? Dodatkowo biorąc pod uwagę, iż tylko jeden z trzech sleeproomów faktycznie pełnił domyślną nazwę, przez co był w całości przeznaczony do zasiedlenia przez śpiących uczestników, natomiast dwa pozostałe były w określonych godzinach również salami prelekcyjnymi, co powodowało, iż wydzielonego miejsca do spania było w nich tyle, co kotek napłakał, to… W piątek o godzinie 18:30 nie było już gdzie się rozłożyć. Nie dość, że uczestnicy zajmowali miejsca ‘dla znajomych’, to zajmowali go stanowczo więcej, niż powinni. Niestety, poszukiwania miejsca musiały kończyć się rozmowami z organizatorami, ponieważ inaczej trudno by było wywalczyć przynajmniej kawałek podłogi.

SOBOTA & NIEDZIELA W PIGUŁCE

           Imladris był bardzo statyczny. Wszystko obracało się wokół prelekcji, wykładów i wszystkich atrakcji tematycznych. Uczestnicy pojawiali się na korytarzach, aby po chwili ponownie uciec do sal. Część z nich zostawała na dłuższą chwilę w planszówkowym gamesroomie, ulokowanym w dużej sali gimnastycznej. Wielkość sali pozwoliła na to, aby wszyscy chętni na wspólne rozgrywki znaleźli dla siebie odrobinę miejsca. Na tej samej sali znaleźli się też wystawcy, których asortyment jak na konwent był bardzo zróżnicowany. Punkt Gastro został rozstawiony na Patio. W menu zagościły zarówno klasyczne, znane z konwentów smakołyki, jak i kącik kawowo-herbaciany.

Mastejn || shrimps.pl

           Prelekcje rozpoczynały się o godzinie 18:00 w piątek. Ich tematyka była różnorodna – od tych ogólnych i potencjalnie neutralnych dla wszystkich, po głębokie wywody z fizyką kwantową w tle. W programie pojawiły się również liczne warsztaty oraz spotkania autorskie. Potencjalnie dla każdego coś interesującego.

Mastejn || shrimps.pl

PODSUMOWUJĄC

           Podczas eventu rozmawiałam z jego uczestnikami, chcąc poznać ich motywację, determinującą decyzję o wzięciu udziału w Imladrisie. Słyszałam od nich głównie, iż jest to dla nich moment, kiedy „mogą wyjść z piwnicy”, spotkać osoby o podobnych zainteresowania, podyskutować, wymienić poglądy. Ten konwent jest dla nich jedną z okazji, gdy mogą wyjść do ludzi, którzy doskonale ich rozumieją. Ich argumenty są dla mnie w pełni zrozumiałe. Myślę, że Imladris oferuje im dokładnie to, czego potrzebują. Podkreślę tutaj, że podczas konwentu nie spotkałam ani jednego niezadowolonego uczestnika. Co więcej, wielu z nich to weterani Imladrisu, którzy pojawiają się na nim corocznie, aby spotkać znajomych i razem z nimi świetnie się bawić. Prawdziwy, serdeczny social, widoczny gołym okiem.

Mastejn || shrimps.pl

           Czymś, co podobało mi się najbardziej, był dobrze zorientowany punkt informacyjny, sprawnie działający organizatorzy i helperzy oraz… ładny wizualnie merch. Oraz wcześniej wspomniany social. Ciepły social, który chętnie wciągnie każdego do ‘swojego świata’. Miło było przyjrzeć się temu z bliska. Nie jestem w stanie powiedzieć o konwencie niczego więcej. Z mojej perspektywy brakowało w nim czegoś, co mogłoby mnie pochłonąć. Być może jest to kwestia tego, że jestem przyzwyczajona do większej różnorodności atrakcji, niż zamykania się głównie w prelekcjach. Wierzę, że nie wyczerpałam konwentu do cna, przez co odczuwam niedosyt. Mam nadzieję, że zmienię to w przyszłym roku, ponownie biorąc udział w tej imprezie.

Mastejn || shrimps.pl