Dziś rozpoczniemy od skromnych ćwiczeń z wizualizacji. Rozsiądź się wygodnie, a swoją uwagę skieruj na oddech. Ustabilizuj go. Spraw, aby stał się powolny, głęboki. Niech powietrze swobodnie przepływa przez Twoje płuca. Twoje ciało nieco się rozluźnia, zaczynając od czubka głowy, aż po małe palce stóp. Gdy odczujesz wewnętrzny spokój, wyobraź sobie, że z uwagi na końcówkę tygodnia i odrobinę czasu wolnego zdecydowałeś się na trzydniową podróż. Za swój cel wybrałeś jedno z miast, leżące w północnej części Polski. Miasto stare, miasto piękne, miasto przepełnione turystami. Tętniące życiem. Miasto z historią, miasto z tradycją. Miasto Toruń.

           Udało Ci się nieco zrelaksować? Cudownie. W takim razie przejdźmy krok dalej.

           Wyobraź sobie, że w mieście, które właśnie odwiedzasz, odbywa się trzydniowy festiwal. Obejmuje on swoim zasięgiem całą gotycką starówkę Torunia, a jego poszczególne, główne punkty i lokalizacje rozsiane są po budynkach Uniwersytetu Mikołaja Kopernika oraz okolicznych instytucjach kultury.

           Z rozmachem, prawda? To nie koniec. Spróbuj wizualizować sobie pięć głównych lokalizacji festiwalowych, rozproszonych po Starym Mieście:

  • czteropoziomowy Wydział Matematyki i Informatyki z ponad 30 salami pełnymi atrakcji
  • dwupiętrowe Collegium Minus z aż 11 salami pełnymi atrakcji
  • Liceum nr 1 oraz 1A – dwa dwupiętrowe budynki z łącznie 33 salami pełnymi atrakcji
  • dwupiętrową Książnicę Kopernikańską z 3 salami pełnymi atrakcji
  • czteropoziomowy Dwór Artusa z 3 salami pełnymi atrakcji


  •            Z rozmachem, prawda? To wciąż nie koniec. Postaraj się wyobrazić sobie dodatkowe atrakcje okołofestiwalowe, mające miejsce zarówno na Rynku Staromiejskim, jak i skwerze Szkoły Marynarki Wojennej. Dorzuć do tego kilka lokali i pubów, nazwanych „lokalami konwentowymi” oraz pięć głównych, współpracujących z wydarzeniem restauracji. Ponadto dolicz też Rynek Nowomiejski, gdzie stanął sklepik konwentowy oraz ogromna hala targowa. Dodatkowo weź pod uwagę dwa budynki szkolne, udostępnione uczestnikom w roli sleeproomów. Wszystko zwieńcz osobnym budynkiem Collegium Maximum, w którym odbywała się akredytacja festiwalowa.

               Z rozmachem, prawda? To znów nie koniec. Spróbuj wyobrazić sobie wszystkie te miejsca, wypełnione festiwalowiczami. Jak sądzisz, ilu uczestników pojawiło się w tym roku? Jak liczna była widownia na salach prelekcyjnych? Podczas paneli? Jak wiele alternatywnych osobowości zostało stworzonych podczas sesji LARP lub RPG? Ile osób oczekiwało na swe zamówienia w restauracjach oraz lokalach konwentowych? Jak długie kolejki ustawiały się do wystawców na Hali Targowej? Ilu uczestników zdecydowało się na wyjście z budynków, aby korzystając ze sprzyjającej pogody podziwiać urokliwy Toruń? Zamierzasz zliczać ich w dziesiątkach? Setkach? Tysiącach?

               Z rozmachem, prawda? To jeszcze nie koniec. Wyobraź sobie plan atrakcji, rozbity na wszystkie wyżej wymienione sale, znajdujące się w wyżej wymienionych lokalizacjach. Ba – wyobraź sobie, iż w owym planie każdy z uczestników festiwalu jest w stanie znaleźć coś, co mogło go zainteresować. Zbyt wiele? Dodam do tego, że wszystko odbywa się bez najmniejszych problemów, opóźnień, a całość jest odpowiednio dopieszczona przez organizatorów.

               Pora na zakończenie tej jakże potężnej wizualizacji. Spróbuj ponownie wyrównać swój oddech, uspokój myśli. Obraz, który właśnie udało Ci się odtworzyć w Twojej głowie, brzmiał jak festiwalowa idylla z rozmachem, prawda? Cóż… Witamy na Coperniconie.

    WITAMY W TORUNIU!

               Muszę przyznać, że wizyta w Toruniu była jednym z moich marzeń, oczekującym na liście „do spełnienia”. Udało mi się je spełnić całkiem niedawno, ponieważ o 12:00 w piątek, 13 września pojawiłam się na toruńskim dworcu kolejowym. Gdyby pociąg, którym jechałam nazwać „Coperciągiem”, jego nazwa byłaby bardzo adekwatna – wysiadający wzbudzali zainteresowanie konduktorów do tego stopnia, że ci podpytywali nas co tak właściwie dzieje się w Toruniu, bo „wszyscy jadą właśnie tu”. Nie mylili się. Spędziwszy około 20 minut na dworcu, zauważyłam, że z każdego kolejnego, nadjeżdżającego pociągu wylewała się fala przyozdobionych w pokaźne bagaże festiwalowiczów. Otoczona ich tabunem, udałam się do budynku akredytacyjnego.

               Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy stanęłam przed gmachem Collegium Maximum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, dowiadując się, że gmach ten posłuży mi tylko i wyłącznie do akredytacji. Wspaniały, duży budynek z przestronnym wnętrzem umożliwił jednoczesne zorganizowanie sześciu klarownie oznakowanych stanowisk, których kolejki w żaden sposób ze sobą nie kolidowały. Podczas akredytacji otrzymałam pakiet startowy, zawierający: Niezbędnik pełen ważnych informacji (a wśród nich: regulamin, tabele programowe oraz mapy budynków), poza tym dostałam też uroczy, medialny identyfikator, smycz oraz kilka dodatkowych elementów.

               Nie zwlekając ani chwili dłużej, ruszyłam w kierunku budynku Wydziału Matematyki i Informatyki, aby pomóc grupie znajomych przygotować część atrakcji. W tym roku wydział ten był siedzibą gier interaktywnych, muzycznych, rytmicznych, gier retro, karcianych, planszowych, bitewnych, konsolowych, speedrunów i zapewne kilku innych, które mogłabym tutaj wyodrębnić. W budynku znajdowały się również sale prelekcyjne, w tym sala panelowa, kilka sal literackich, sala dedykowana fanom Star Wars/Star Trek, sale konkursowe, popkulturowe oraz sala prelekcyjna dedykowane grom elektronicznym. Dodatkowo organizatorzy zorganizowali dwie sale, przeznaczone dla fanów gier Counter Strike oraz League of Legends.

    Diam || shrimps.pl

    Diam || shrimps.pl

               Czy WMiI miał coś interesującego do zaoferowania w piątek? Oczywiście! Świadczyło o tym zagęszczenie uczestników, pojawiających się znacznie przed 16:00, aby zdążyć zwiedzić wszystkie cztery poziomy budynku. Gdy konwent oficjalnie się rozpoczął, większość z nich wybrała się na „Spotkanie Q&A z GF Darwin”, odbywające się w Sali Panelowej o godz. 17:00. Co ciekawe, o tej samej porze równie zauważalnym zainteresowaniem cieszyła się Sala Konkursowa 1, gdyż miał tam miejsce „Konkurs wiedzy o Asteriksie i Obeliksie”. Godzina 18:00 była idealną porą dla tych, którzy mieli ochotę na turniej Sound Voltex, o 19:00 rozpoczął się dyżur z autografami GF Darwin, a o 20:00 gromadnie zebraliśmy się w Sali UltraStar podczas godzin rankingowych. Piątkowy plan atrakcji w innych lokalizacjach również obfitował w ciekawe prelekcje. Kilka z nich szczególnie przykuło moją uwagę. Wśród nich wymienić mogę, chociażby te odbywające się w Collegium Minus: „Depresja? A z czym to się je?”, „Sny w psychoterapii i historii ludzkości” oraz „Małe, straszne bestie!” (coś o mnie, hyhy). Sala Kinowa, zlokalizowana w Dworze Artusa rozpoczęła coperniconowy maraton filmowy od seansu „Zwierzogrodu”, a zaraz po nim w kolejce znalazły się „Gwiezdny pył” oraz „Iron Sky”.

               Wszystkie piątkowe atrakcje, odbywające się na terenie Coperniconu były dostępne dla uczestników festiwalu od piątku od godziny 16:00. Prelekcje oraz panele kończyły się około 21:00 bądź 22:00, za to WMiI żył całą noc.

    Diam || shrimps.pl

    SOBOTA BYŁA ZBYT KRÓTKA

               Czy kiedykolwiek odczuliście, że event, w którym bierzecie udział, jest stanowczo zbyt krótki na to, by na koniec imprezy stwierdzić „tak, to już koniec”? Czy mieliście poczucie braku dostatecznie dużej ilości czasu na to, aby nacieszyć się jego wszystkimi atrakcjami? Wziąć udział we wszystkich interesujących Was elementach programu? Spotkać wszystkich, których planowaliście?

               Przyznaję, że osobiście nigdy mi się to nie zdarzyło… aż do tegorocznego Coperniconu. Sobotni plan okazał się tak niesamowicie bogaty w interesujące tematy prelekcji, że ciężko było między nimi wybierać. Korytarze WMiI były do cna wypełnione śmiałkami, próbującymi swych sił w strategicznych grach planszowych oraz karcianych. W salach CS:GO oraz LoL trudno było o choć jedno wolne stanowisko, kolejka do mat w sali DDR liczyła średnio kilkanaście odpowiednio „numerowanych” osób, a mikrofony w sali UltraStar nie odczuły chwili odpoczynku przez całą dobę. W międzyczasie tego ciągłego, festiwalowego szaleństwa odbywały się pokazy gier planszowych, konkursy wiedzówkowe, kalambury, speedruny oraz liczne prelekcje popkulturowe.


    Diam || shrimps.pl

               Korytarzami Collegium Minus ledwo dawało się przejść. Zerkając do niektórych sal prelekcyjnych, nie zauważyłam ani jednego pustego krzesła. Oba Chill Roomy, przeznaczone do zawartego w nazwie „chillu” również cieszyły się popularnością. Uczestnicy Coperniconu korzystali z udostępnionych im cichych kącików, aby oddać się chwili odpoczynku z książką w dłoni, dać się wciągnąć kolorowankom bądź najzwyczajniej spędzić kilka chwil na spokojnych rozmowach ze znajomymi.

    Diam || shrimps.pl

               Osoby chcące wziąć udział w sesjach RPG, odbywających się w liceum nr 1 oraz 1A musiały wykazać się ogromnym refleksem, chcąc zdążyć z zapisaniem się na wybrane godziny atrakcji, ponieważ punkt informacyjny RPG-Larp, znajdujący się na parterze Liceum nr 1 był stale oblegany. Listy osób, biorących udział w sesjach stawały się coraz dłuższe i dłuższe. Na szczęście organizatorzy zadbali o to, aby potencjalnie zainteresowane osoby miały możliwość deklaracji chęci udziału również poprzez aplikację, umieszczoną na stronie Coperniconu. Instrukcja, dotycząca korzystania z tej opcji została klarownie rozpisana w Konwentowym Niezbędniku.

               Dwór Artusa stał się królestwem cosplayu. O godzinie 10:00 w Sali Wielkiej odbyła się Parada Cosplay, następnie o 16:00 miał miejsce Konkurs Cosplay, a o 18:00 Gala Coperniconu 2019. Niestety z uwagi na Mistrzostwa Polski w Tetrisie nie udało mi się pojawić na tych atrakcjach na czas, jednak z relacji zaprzyjaźnionych cosplayerów, biorących udział w wyżej wymienionych atrakcjach mogę śmiało przyznać, że byli oni zachwyceni zarówno sposobem ich organizacji, jak i miejscem, w którym się odbyły. Tutaj muszę przyznać im rację – choć nie wzięłam udziału w atrakcjach Dworu Artusa, zwiedziłam Salę Wielką. Nie będę nieszczera, jeśli przyznam, że sama chętnie stanęłabym na deskach tej sceny. Ogromne, strojne pomieszczenie przypominało bardziej Salę Lustrzaną pszczyńskiego Muzeum Zamkowego niż jakąkolwiek znaną mi z uprzednich konwentów salę, przeznaczoną na konkurs cosplay. Zdobienia, światła, klasa i szyk. Nie mogłam napatrzeć się na kunszt tego miejsca.

    Diam || shrimps.pl

    …WHOOP! TETRIS!

               Najważniejszym punktem sobotniego programu były stanowczo I Mistrzostwa Polski w Tetrisie Klasycznym, odbywające się w budynku WMiI. O godzinie 10:00 rozpoczęły się kwalifikacje, w których mógł wystartować każdy, kto czuł się na siłach, aby konkurować z najlepszymi polskimi „tetrisiarzami”. Faza kwalifikacji trwała przez sześć godzin, a jej rezultatem było wyłonienie szesnastu graczy z najlepszym wynikiem. Zebrani w finałową drabinkę, konkurowali ze sobą o tytuł mistrza, a najważniejsza rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 17:00.

    Diam || shrimps.pl

               Dlaczego było to aż tak ważne wydarzenie? Ponieważ było ono oficjalnie uzgodnione i zaakceptowane przez Classic Tetris World Championship, co nadało mu wagę pierwszych w historii zmagań mających miejsce w Europie Wschodniej. Dodatkowo na Coperniconie pojawili się nawet gracze zza granicy! Między innymi był to Jani, pochodzący z Finlandii oraz Gennady, pochodzący z Ukrainy. Co ich skusiło? Z pewnością była to prestiżowa ranga wydarzenia, możliwość konkurowania z najlepszymi graczami z Polski, a dodatkowo nagrody główne, wśród których znajdowała się możliwość wyjazdu do Kopenhagi, gdzie wyłonieni najlepsi z najlepszych wezmą udziału w Mistrzostwach Europy!

    Diam || shrimps.pl

               Całość wielogodzinnego, coperniconowego wydarzenia była fenomenalnie prowadzona przez Krzysztofa „ChrisaForysta” Dąbrowskiego oraz streamowana na platformie twitch.tv. Co ciekawe, oglądalność „na żywo” sięgała ponad 400 widzów. Dodatkowo sama widownia, która zebrała się w budynku WMiI, aby oglądać finały mistrzostw, przewyższała swą liczebnością widownie niektórych prelekcji.

    Diam || shrimps.pl

    HALA TARGOWA? MISTRZOSTWO ŚWIATA.

               Hala Targowa wygrała wszystko. Nie dość, że została zlokalizowana w najbardziej obleganym punkcie Starego Miasta, to jednocześnie stanowiła w miarę centralny punkt na ścieżce festiwalowiczów, poruszających się pomiędzy poszczególnymi lokalizacjami. Do Hali wstęp miał każdy, nie tylko uczestnicy. Sprzyjało to popytowi oraz stanowczo zwiększyło przychód wystawców. Moim zdaniem nie można było rozplanować tego lepiej.

               Obok Hali Targowej ulokowany został Sklepik Konwentowy. To tutaj uczestnicy mogli wymienić zdobyte punkty na różne gadżety, głównie związane z tematyką imprezy. Asortyment był okazały – od klasycznych itemów, tj. słodyczy, kubków, przypinek, plakatów czy podkładek przez piękne puzzle, książki, gry planszowe aż po dakimakury, torby czy srebrne bransoletki. Ku mojemu zdziwieniu przedmioty wcale nie były niesamowicie „drogie”, więc nie trzeba było zostać mistrzem miliona konkurencji, aby móc pozwolić sobie na pamiątki z górnej półki.

    W NIEDZIELĘ WCALE NIE PRÓŻNOWALIŚMY

               Niedziela nie okazała się odstawać od reszty dni pod względem ilości atrakcji. Ponowne podkreślanie liczby uczestników we wszystkich budynkach kompletnie nie ma sensu, ponieważ w odróżnieniu od przeciętnych, polskich konwentów niedzielna ilość festiwalowiczów wcale nie była o wiele niższa niż sobotnia. Podziwiałam ich ilość, przemieszczając się pomiędzy lokacjami. Czymś, co wyjątkowo wzbudziło moje zaciekawienie była ilość dzieci, dla których przewidziano osobny typ identyfikatorów! Nigdy wcześniej nie miałam okazji spotkać się z takim rozwiązaniem.

    Diam || shrimps.pl

               Jedną z największych atrakcji zaplanowanych na ostatni dzień Coperniconu, był stanowczo Dwóch Typów Podcast LIVE — dwugodzinna prelekcja poprowadzona przez Bartka Sitka oraz Kubę Chuptysia, znanych szerzej jako Generator Frajdy oraz Gargamel. Atrakcja odbyła się w WMiI o godzinie 14:00, w Sali Panelowej. Nieco spóźniona, przybiegłam na miejsce atrakcji, aby zobaczyć do cna wypełnioną widzami salę. Ku mojemu zdziwieniu helperzy i ochrona nie pozwolili na to, aby w sali znalazło się zbyt wiele osób, więc postanowili stworzyć „bramkę” przy wejściu, kontrolującą przepływ słuchaczy. Wystraszyłam się myślą, że przez moje spóźnienie nie uda mi się wziąć udziału w atrakcji, ale odetchnęłam z ulgą, bo po pokazaniu medialnego identyfikatora od razu zostałam wpuszczona do środka — ba, nawet otrzymałam własne krzesełko z samego przodu widowni.

               Prelekcja minęła rewelacyjnie. Wszyscy, którzy śledzą twórczość chłopaków, mogli nacieszyć się contentem DLC, czyli prawdziwym rozszerzeniem tematów z ich ponad pięćdziesięciu podcastów. Dlaczego? Ponieważ przygotowali dla nas materiał, zawierający istne smaczki, pochodzące z zamierzchłych czasów powstawania DTP. Wierni fani z pewnością poczuli się docenieni, gdy wspólnie omawialiśmy obiecaną ponad rok temu „tablicę z wężami”. Nie obyło się również bez cudownego plot twistu podczas sekcji na temat Czarka Lisa oraz wspólnego strzelania palcami! Atmosfera, panująca na sali była ciepła, a wszyscy zebrani bardzo aktywnie brali udział we wspólnym spotkaniu.

    Diam || shrimps.pl

               Dwóch Typów Podcast LIVE okazał się idealną okazją do zadania kilku nurtujących słuchaczy pytań. Zarówno i mi przypadł ten zaszczyt, więc korzystając z chwili, spytałam Gargamela o to… kiedy zacznie rozkręcać vixy na konwentach. Reakcja, która malowała się na jego twarzy w połączeniu z zakłopotanym śmiechem, była piękniejsza od wszelkich słów, których mógłby użyć. Rzucił jedynie, że „już jest przerażony”… XD

    COPERNICON – CZY WARTO?

               Copernicon to wyjątkowy festiwal, podczas którego cały Toruń staje się jednym, wielkim eventem. Atmosfera, która wytwarza się w tym mieście, jest nieporównywalna z żadnym innym… czymkolwiek. Istnieje jednak haczyk – jadąc na Copernicon, nie nastawiajcie się, proszę, że uda Wam się zaspokoić festiwalowe pragnienie. Zaopatrzcie się w Niezbędnik oraz aplikację Konwencik, aby racjonalnie wybrać to, co dla Was najciekawsze (ostrzegam — to niesamowicie trudne). Nadmiar atrakcji, będący odwrotnie proporcjonalnym do ilości czasu i długości eventu skutkuje pofestiwalowym niedosytem. Nie uznaję tego w żaden sposób za wadę, raczej za zaletę imprezy.

               Czy warto jechać? TAK. Absolutnie tak. Jeżeli ktokolwiek nakazałby mi jeździć jedynie na jeden konwent rocznie, na dziś dzień zdecydowałabym się wybrać Copernicon. Nigdy wcześniej nie miałam okazji wziąć udziału w tak świetnie zorganizowanej i dopracowanej imprezie. Co więcej, zanim wybrałam się na konwent, otrzymałam bardzo kompleksowy zestaw informacji, dotyczących kwestii medialnych. Pierwszy raz w mojej kreweciej karierze zdarzyło mi się dostać pełną listę gości festiwalu, oficjalnie ogłoszoną możliwość uczestniczenia we wszystkich atrakcjach bez wyjątków (co okazało się bardzo ważne w przypadku wyżej opisanej pełnej sali podczas DTP), dostęp do Press Roomu oraz numery kontaktowe do osób, które w razie pytań lub potrzeb służyły pomocą. Czułam się zadbana i mogłam liczyć na opiekę, za co z całego serca pragnę podziękować organizatorom imprezy.

               Do zobaczenia za rok!