Gdyby pochylić się na moment nad historią polskich konwentów, ich początki przypadają na lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku. Wtedy to na mapie naszego kraju zaczęły „wykluwać” się z wolna pierwsze eventy fandomowe. Wielu z Was może zaskoczyć fakt tego, iż pierwsze konwenty w Polsce odbywały się… na Pomorzu. Nie były to duże wydarzenia – zwykle gromadziły małe, lokalne społeczności, które chciały wspólnie dzielić się swoimi zainteresowaniami, obejrzeć ówcześnie emitowane, bądź wydawane na kasetach VHS serie anime, stanowiące niezwykle chodliwy, luksusowy towar, bądź najzwyczajniej zacieśniać wspólne relacje.

           Dzięki opinii zwrotnej osób biorących udział w takich wydarzeniach, okazało się, że tworzenie socjalnych imprez tematycznych było strzałem w dziesiątkę. Rosnące zainteresowanie ze strony fandomu wpłynęło na powstawanie kolejnych eventów w innych, bardziej odległych częściach kraju. Nie trzeba było czekać długo na to, aby i Śląsk złapał konwentowy vibe, co już w 1999 r. zaowocowało pierwszym Asuconem, który z edycji na edycję zapisywała się na kartach polskiego fandomu coraz większymi literami. Był to pierwszy, a poza tym przełomowy krok do rozpowszechnienia eventów tematycznych na południu kraju oraz stworzenia określonego standardu dla wszystkich konwentów, powstających na wzór Asuconu.

           To starania ówczesnych organizatorów oraz wszystkich wplątanych we współtworzenie Asuconu spowodowały, że w tym roku mogliśmy obchodzić dwudziestolecie tej imprezy. Wspólne świętowanie rozpoczęło się 24 sierpnia i trwało dwa dni. Spotkaliśmy się w Chorzowie, w budynku Akademickiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2, gdzie mieliśmy już okazję gościć w tym roku podczas Śląskich Dni Fantastyki.

Yuu-chan || shrimps.pl

PIĄTKOWY ,,BIFOREK” 

           Dzięki życzliwości organizatorów Asuconu wszyscy uczestnicy, którzy z różnych względów byli chętni na wcześniejszy przyjazd, otrzymali taką możliwość. Wśród tych osób znalazłam się również ja oraz większość naszej redakcji, część twórców atrakcji, inne osoby pracujące jako media, liczne grono osób odpowiedzialnych za stoiska, jak i skromna część konwentowiczów. Budynek szkoły pozostawał otwarty od godziny 20:00 do 24:00.

           Nie opowiem Wam o akredytacji niczego, czego już nie wiecie. Przebiegła najbardziej klasycznie, jak tylko mogła. Jedynym elementem zaskoczenia okazały się kolory opasek, które były ujednolicone wśród wszystkich osób pozostających na evencie przez dwa dni – miały one pomarańczowy kolor. O naszym statusie lub funkcji jako uczestnika imprezy informowały za to identyfikatory. Dla osób, chcących spędzić na konwencie jedynie jeden dzień, przewidziano opaski w kolorze zielonym.

Yuu-chan || shrimps.pl

           W odróżnieniu od tegorocznych Śląskich Dni Fantastyki, uczestnicy Asuconu mieli możliwość korzystania z całego budynku szkoły. Po wejściu do środka, na parterze zlokalizowany był punkt informacyjny oraz akredytacja. Korytarz, rozciągający się na wprost od wejścia, zarówno gromadził stoiska wystawców, jak i prowadził do sal, w których odbywały się atrakcje i prelekcje. Na jego końcu znajdował się główny sleep room oraz przejście pomiędzy piętrami ze stanowiskami  strefy gastronomicznej. Podobny schemat powtarzał się w tym skrzydle budynku na każdym piętrze: wystawcy, sale, droga do sleepa, punkty gastro. Drugie skrzydło, zlokalizowane „po lewej” od wejścia, pełniło natomiast inną funkcję. Na jego pierwszym piętrze znajdowało się serce konwentu — Aula. Dodatkowo tą samą drogą mogliśmy dotrzeć do strefy sleepów dla gości oraz osób funkcyjnych. Dla nikogo nie zabrakło miejsca – odpowiednia ilość sal przygotowanych z myślą o uczestnikach, spełniła swoje zadanie.

           Dodatkowo organizatorzy zadbali o zagospodarowanie terenu wokół konwentu, gdzie również odbywała się część atrakcji. Najważniejszą z nich okazał się jednak niewielki, dmuchany basen, wypełniony wodą. Konwentowicze nie dawali mu spokoju na dłużej niż kilka minut.

Yuu-chan || shrimps.pl

SOBOTNIE ŚWIĘTOWANIE

           Na Asuconie nie było tłoczno. Choć organizator główny określił finalną liczbę uczestników Asuconu na 813 osób, trudnym było odczuć tę ilość podczas samego eventu. Korytarze pozostawały płynne, nikt nie narzekał na problemy z tłumem. Nawet liczne stoiska wystawców nie stwarzały dodatkowego zagęszczenia.

Lela || shrimps.pl

           Program Asuconu był bogaty. Konwentowicze licznie odwiedzali sale panelowe, lecz nie powodowali w żadnym stopniu przepełnienia. W rozległej tematyce prelekcji zawarto wiele odrębnych dziedzin, w tym: fantastykę, publicystykę, archiwa fandomu, cosplay&craft, fotografię, prelekcje integracyjne oraz fanowskie. Jednymi z najchętniej odwiedzanych okazały się prelekcje przygotowane przez gości konwentu, w tym Karolinę Tul, Disney Lady, Talona&Bisz, jednak nie tylko oni skutecznie zachęcili do siebie uczestników Asuconu, gdyż jedną z żywiej omawianych oraz silnie oczekiwanych prelekcji okazała się sobotnia „Lekcja archeologii”, przygotowana przez Deśś. Na Asuconie nie zabrakło również gier muzycznych, rytmicznych oraz elektronicznych. Sale, w których rozlokowano poszczególne atrakcje, zawarte w tych trzech kategoriach były otwarte do późnych godzin nocnych, choć być może trafniej byłoby użyć tutaj określenia ‘wczesnych godzin porannych’.

Yuu-chan || shrimps.pl

           Aula zapełniła się uczestnikami w sobotę, o godzinie 15:00, gdy rozpoczął się występ grupy Nakaya Bellydance i Belly Angels. Mieliśmy okazję spotkać tę grupę podczas tegorocznych Śląskich Dni Fantastyki, ponieważ ich taniec umilił nam okres oczekiwania na wyniki konkursu cosplay. Niedługo po ich występach odbył się koncert grupy NanoKarrin, a zaprezentowany przez nich repertuar różnił się od tego, który mieliśmy okazję przesłuchać na Animatsuri. Nieco później, gdyż o godzinie 18:00 na scenie auli zagościli cosplayerzy, biorący udział w konkursie poprowadzonym przez znaną w craftersko-scenicznym światku — Madlencię. Skutecznie dodawała otuchy występującym oraz rozgrzewała atmosferę na sali.

Lela || shrimps.pl

Lela || shrimps.pl

           Sobotni program konwentu wieńczyła Gala Asuconu. Pieszczotliwie nazywana „crème de la crème programu”, Gala miała na celu przybliżyć wszystkim zainteresowanym nieco historii polskich konwentów. Była to idealna okazja, aby poszerzyć swą wiedzę o takie aspekty jak: zmiany mające miejsce w sferze konwentowej w przeciągu ostatnich dwudziestu lat, rozwój zmiany charakteru konwentowych atrakcji czy wielka rewolucja konwentowa z 2012 roku. O tych oraz pokrewnych im kwestiach opowiadali sami współtwórcy i organizatorzy pierwszych Asuconów, którzy z dedykacją dla całej widowni ożywili swe wspomnienia sprzed dwudziestu lat. Ich opowieści, niezwykle barwne i ewidentnie przepełnione nostalgią względem przeszłości, były tym, co stanowiło kwintesencję ducha konwentu. Bo któż inny, jeśli nie właśnie oni, odpowiednio zrozumieliby ten wspominkowy charakter jubileuszu. I choć opowieści nie miały końca, tak czas atrakcji był odpowiednio długi, aby słuchacze nie byli przesyceni zbyt dużą dawką wiedzy, równocześnie odczuwając chęć na więcej przy kolejnej, możliwej okazji.

           Gali Asuconu towarzyszyło również przyznanie rozsławionego w fandomie Askara. W tym podniosłym momencie zaszczycił nas swoją obecnością na sali sam organizator główny tegorocznego konwentu. Zabrał on głos, chcąc nieco przybliżyć historię tej statuetki, jak i podziękować nam wszystkim za udział zarówno w Gali, jak i w całym dwudziestoleciu Asuconu. Miał on również przyjemność wręczenia tegorocznego Askara i… Ku memu zdziwieniu, powędrował on nie do zasłużonych ojców konwentowych rewolucji sprzed lat lub właśnie do założycieli i organizatorów pierwszych Asuconów, lecz do bardzo młodej organizacji, supportującej konwenty. Nie ukrywam, iż ta decyzja nieco mnie zasmuciła, ponieważ w moim odczuciu tak prestiżowa, jubileuszowa Gala oraz jakże wyjątkowy Askar powinny trafić w ręce osób stanowczo bardziej zasłużonych, doświadczonych i związanych z tworzeniem dużych wydarzeń, przełomowych zmian, czy też kształtujących nasze fandomowe realia. Udało mi się jednak porozmawiać z organizatorem głównym, który wspominał mi pokrótce, iż tegoroczna nagroda miała trafić w ręce organizacji mającej wpływ na obecny rozwój fandomu, co nieco wytłumaczyło mi podjętą decyzję. Nie zmieniło to jednak mojego zdania na temat pominięcia uhonorowania tak ważnych gości. Co gorsza, usłyszałam również pewien argument pokroju „Oni już się nazbierali podziękowań i nagród, mieli swój czas”, co już wyjątkowo mnie zabolało… Być może moje oczekiwania względem twórców tej atrakcji były zbyt wysokie, lecz w moim odczuciu Gali Asuconu brakowało wiele, aby osiągnąć wspomniany wcześniej poziom „crème de la crème programu”. Przepraszam, z uwagi na osobiste odczucia wyszłam w trakcie, nie dotrwałam do tortu.

Yuu-chan || shrimps.pl

NIEDZIELNY DEFICYT

           Drugi dzień Asuconu odstawał od pierwszego zarówno pod względem ilości uczestników, jak i „rzeczy do roboty”. Choć konwent miał ciągnąć się aż do godziny 15:00, to już o 12:00 można było odczuć korytarzowe pustki. Nie jestem w stanie określić czy spowodował to bliżej nieokreślony brak w planie atrakcji, czy efekt zmęczenia po intensywnym, sobotnim świętowaniu. Niemniej jednak udało nam się zagospodarować odrobinę czasu własnymi aktywnościami, w tym, chociażby puszczaniem mydlanych baniek na korytarzach konwentu. Wydaje mi się, że żadna inna atrakcja nie była aż tak wciągająca, jak właśnie ta.

           Dodam również, że po dwóch dniach obserwacji mogłam śmiało stwierdzić, iż Asucon był konwentem wielopokoleniowym. Nie dość, że przedział wiekowy był bardzo szeroki, to nawet sami „starsi” uczestnicy, tj. ci będący bogatszymi w swój konwentowy dorobek, zabrali ze sobą swe młodziutkie, bo kilkuletnie lub nawet kilkumiesięczne latorośle. Nie było to więc spotkanie dinozaurów, a raczej wspólna wędrówka wśród tego, co było, jest, jak i będzie.

Diam || shrimps.pl

CZY BYŁO WARTO?

           Nie da się ukryć, że wybierając się na Asucon, miałam wobec niego wysokie oczekiwania. Nie nastawiałam się na nic innego niż ciepły, wspomnieniowy klimat, pełen historii z dawnych lat. Szczerze? Dostałam to, czego chciałam. Zarówno prelekcje, jak i atrakcje zaspokoiły moją potrzebę zdobycia wiedzy z zakresu historii konwentowej.

           Z drugiej strony nieśmiało podejrzewam, że osoby, które nie są zainteresowane historią polskiego fandomu, mogły czuć się nieco znużone natłokiem „prehistorycznego” klimatu, który w moim odczuciu został zachowany w odpowiedniej proporcji względem aktualnych, konwentowych trendów i standardów. Stąd też wierzę, że każdy z uczestników znalazł podczas tegorocznego Asuconu to, co sprawiło, iż wydarzenie pozostanie dla nich pamiętnym na długie lata.