– Dlaczego o Magni jest tak głośno?

– Co ten konwent ma jeszcze do zaoferowania po tylu edycjach?

– Co sprawia, że tylu konwentowiczów jest tak chętnych aby przemierzać setki kilometrów tylko po to, aby w ten jeden weekend spotkać się w Krakowie?

            Te, jak i wiele innych pytań dotarło do mnie tuż przed rozpoczęciem siedemnastej już edycji Magnificonu EXPO 2019. Zaciekawiona ich genezą oraz chętna do odnalezienia odpowiedzi postanowiłam przyjrzeć się od środka największemu krakowskiemu konwentowi.

Kliiper || shrimps.pl

CO, GDZIE, KIEDY?

            Magnificon EXPO odbył się w dniach 21-23 czerwca 2019 roku. Tegoroczna edycja imprezy nie różniła się od poprzednich pod względem swojej lokalizacji, ponieważ wszystkie atrakcje, zaplanowane na trzy dni imprezy odbywały się w Międzynarodowym Centrum Targowo-Kongresowym EXPO, a sleeproom zlokalizowany był w budynku Politechniki Krakowskiej. Połączenie między nimi stanowiła zorganizowana linia Magnibusu, który kursował pomiędzy Politechniką a EXPO co pół godziny, pozwalając uczestnikom imprezy na sprawne podróżowanie między obiema lokacjami. Co więcej, autobus zaczynał swe kursy w piątek o godzinie 22:00, kończąc je w niedzielę o 9:55. Z relacji osób, które korzystały z tego udogodnienia, wynika, że nikt nie napotkał żadnych problemów w funkcjonowaniu przejazdów (być może poza sytuacją, gdy przepełniony autobus z uwagi na kompletny brak miejsca w środku odjeżdżał ze 2 minuty przed planowanym czasem, co moim zdaniem nie podlega krytyce). Dzięki Magnibusowi obie lokacje Magnificonu stanowiły spójną całość.

NA START

            Pod EXPO pojawiłam się około godziny 17:15. Nie była to wyjątkowo wczesna pora, biorąc pod uwagę, że według wcześniejszych informacji, które otrzymałam, wejście na konwent dla osób funkcyjnych miało być umożliwione o wiele wcześniej, tj. już o 16:00. Udałam się do kolejki i ku memu zdziwieniu zauważyłam, że moi „współmedialni” wciąż czekają na akredytację, otoczeni zarówno atrakcjonistami, gośćmi, jak i wystawcami. Z uwagi na to, że w kolejce nie czekało aż tak wiele osób, a akredytacja ruszyła niedługo po moim przyjeździe, po około 15-20 minutach otrzymałam identyfikator oraz opaskę.

            Mniej kolorowo wyglądała sytuacja w kolejce do wejścia głównego. Jak zwykle na tego typu imprezach, konwentowiczów nie brakowało. Kolejki ciągnęły się aż poza obszar EXPO. Oczekujących uczestników rozdzielono na dwie kolejki: jedną dla osób posiadających bilety, a drugą dla osób chcących je zakupić. Jednak z tego, co udało mi się zaobserwować i ustalić, wśród tej licznej grupy kolejkonowiczów panowała drobna… lub wcale nie tak drobna dezinformacja. Brak pewnej informacji spowodował jedno istotne nieporozumienie, które dotyczyło osób, mających bilety zapisane w telefonach. Okazało się, że czekali oni w grupie razem z osobami, posiadającymi wydruki swych biletów, zamiast udać się do króciutkiej, odseparowanej specjalnie dla nich kolejki, ukrytej gdzieś pośród reszty czekających. Gdy informacja się rozprzestrzeniła, kilku osobom udało się zaoszczędzić odrobinę czasu.

            Wracając jednak do samej godziny rozpoczęcia akredytacji – wydaje mi się, że została ona słabo zgrana z godziną rozpoczęcia prelekcji. Ponieważ początek pierwszych paneli został zaplanowany na godzinę 18:00, zapewne wielu prowadzących nie mogło cieszyć się dostatecznie dużą ilością słuchaczy z uwagi na to, że znaczna część z tych, którzy być może chcieliby jako słuchacze zasiąść na widowni, niestety zmuszeni byli do długiego oczekiwania na akredytację. W moim odczuciu przesunięcie pierwszych prelekcji na późniejszą godzinę lub rozpoczęcie „akredytki” nieco wcześniej spowodowałoby, że zarówno uczestnicy imprezy mogliby w międzyczasie, tj. przed rozpoczęciem właściwych atrakcji nieco rozgościć się na cosplace’ie lub nawet udać się na sleeproom celem odłożenia rzeczy, jak i ich twórcy cieszyliby się większym gronem uczestników swych atrakcji. Tym bardziej że wejście na sleeproom było możliwe dopiero po zaakredytowaniu, co oznaczało, że duża część osób prosto z targów EXPO ruszała na sleepy, a dopiero później wracała na conplace. Wiem jednak, że zabieg tak krótkiej różnicy czasu między rozpoczęciem akredytacji a rozpoczęciem atrakcji jest powszechny wśród konwentów, co nieco zastanawia mnie w swojej logice, patrząc na wielogodzinny kolejkon, który w tym momencie nie zyskuje, a traci.

Majstern || shrimps.pl
Majstern || shrimps.pl

JAK JEST NA EXPO, DOBRZE?

            Targi EXPO są ogromnym budynkiem, odpowiednio przystosowanym do zorganizowania tak dużej imprezy. Nie brakuje tam przestrzeni dla wszystkich rozplanowanych atrakcji czy strefy gastronomicznej. Dodatkowo zapleczu sanitarnemu budynku również niczego nie brakuje. Przestrzenny, pojemny hall pomieści setki uczestników, a rozłożenie sal umożliwia brak ścisku. Wspomniane sale wyposażone są również w ekrany, przeznaczone do kontroli długości atrakcji. Poza tym, umieszczony w hallu ekran główny niecierpliwie wybijał ostatnie minuty przed 18:00, tj. oficjalną godziną rozpoczęcia eventu.

            Podczas akredytacji można było otrzymać informator konwentowy, w którym znajdowały się podstawowe informacje o evencie. Poza rozkładem kursowania Mangobusu czy całym planem atrakcji można było znaleźć w nim rozrysowaną „Mapę Wystawców”. Pomagała ona łatwiej odnaleźć się wszystkim osobom niezapoznanym uprzednio z budynkiem.

            Co do osób, które dbały o czystość i bezpieczeństwo budynku – toalety były najczystszymi jakie widziałam w mojej karierze konwentowicza. Ani razu nie natknęłam się na jakikolwiek brak, zarówno utrzymania, jak i środków czystości. Osoby odpowiedzialne za stan toalet pojawiały się w nich bardzo regularnie, na bieżąco patrolując braki. Natomiast w kwestii bezpieczeństwa budynku… Zaczynając od sytuacji, w której na konwent można było wejść bokiem bez pokazywania identa aż po późniejsze problemy, o których przeczytacie za chwilkę… Wolałabym nie wypowiadać się szerzej o tym, jak mocno byłam nimi zawiedziona.

PIĄTECZEK, PIĄTUNIO

            Piątkowy wieczór rozpoczęłam od przyjrzenia się hali głównej. Rozejrzałam się wśród stanowisk wystawców, odwiedziłam strefę muzyczną, planszówkową, konsolową oraz fotostudio, które stanowiło główne miejsce działania naszej redakcji. Wszystkie te atrakcje okazały się tętnić życiem od samego początku Magnificonu. Strefa gastronomiczna, rozłożona w hallu oraz na antresoli była oblegana.

            Sercem konwentu okazał się jednak Main. To właśnie tam odbywała się pierwsza atrakcja, w której wzięłam udział – koncert Vocaloidów, przygotowany przez Projekt „Holo”. Miałam okazję widzieć efekty ich pracy kilka miesięcy wcześniej, podczas koncertu na Aiconie w Rybniku i z bólem serca muszę przyznać, że niestety, ale poprzedni koncert wypadł o wiele lepiej. Miało na to wpływ kilka kwestii: brak możliwości wykorzystania ekranu, należącego do Projektu „Holo”, umieszczona na scenie perkusja, przygotowana pod inne atrakcje, jak i słaby w moim odczuciu dobór „występujących” oraz utworów. Jakkolwiek do pierwszego nie mam jak się odnieść, ponieważ była to decyzja podjęta przez organizatorów, tak czy nie można było rozpatrzeć rozstawienia perkusji po koncercie? Mam świadomość tego, że o 20:00 odbywał się tam koncert grupy „This is a Pen”, ale czy nie można było go zamienić z karaoke o 21:00? Wydaje mi się, że dałoby to dostatecznie dużo czasu, aby perkusja była odpowiednio przygotowana, choć przyznaję, że bez głębszej znajomości case’u moja opinia może być mylna. Ostatecznie, jeśli mówimy o doborze postaci, ich różnorodność była niestety uboższa niż na Aiconie. Wśród utworów zabrakło też tych nieco bardziej znanych, na co skarżyło się wiele osób.

            Widownia nie była zbyt żywa. Ludzie raczej statycznie przyglądali się występującym, jedynie klaskając między utworami. Zmieniło się to, gdy jedna z osób zaczęła rozdawać widowni świecące pałeczki – wtedy impreza się rozkręciła. Większość zaczęła wczuwać się w utwory, klaskać, tańczyć! Tego brakowało mi przez dobrą połowę całej atrakcji. Podsumowując, było po prostu ok.

Kliiper || shrimps.pl
Kliiper || shrimps.pl
Lela || shrimps.pl

SOBOTNI WIR

            Gdyby ktoś powiedział mi, abym wymieniła gwóźdź sobotniego programu, nie byłabym w stanie wybrać. Magnificon przesycony był w niesamowitych gości: Kraków odwiedziła m.in. Grupa Filmowa Darwin, Ladybeard, oraz Gesha Petrovich, którzy niesamowicie wzbogacili repertuar atrakcji. Ale od początku.

            Konwent żył swoim życiem. Sale były przepełnione uczestnikami, którzy najliczniej odwiedzali strefę gier rytmicznych. DDR prawie wciąż był obsadzony na wszystkie cztery maty. Nawet rozstawiony w hallu Pump it Up nie był pozostawiony ani na chwilę (co potwierdza narzekanie na to, że było zbyt głośno w godzinach wieczorno-nocnych!). Osobno, wewnątrz hali głównej znajdowała się Strefa Gier, łącząca zarówno osu!, speedruny, konsolówki, jak i planszówki. Z uwagi na zbyt dużą ilość konwentowiczów, chcących skorzystać z tej Strefy, pojawił się problem z… krzesłami. Atrakcjoniści kilkukrotnie prosili o doniesienie większej ilości siedzeń, jednak wciąż nie było to wystarczające, co kończyło się ciągłym podbieraniem ich pomiędzy czterema odrębnymi „częściami” Strefy Gier.

            Faktem jest, że Strefa ta była głośna. Nie było to korzystne dla tych, którzy chcieli w spokoju oddać się planszówkom, bo zarówno dźwięki gier, jak i komentarze live podczas speedrunów w tym nie sprzyjały. Wierzę, że organizatorzy rozważą przeniesienie planszówek w inne miejsce + zadbają o zorganizowanie ewentualnych, awaryjnych kocy, aby można było spokojnie rozłożyć się z grami w razie braku krzeseł.

Majstern || shrimps.pl
Majstern || shrimps.pl
Kliiper || shrimps.pl

PLUS ULTRA!!!

            Podczas Magnificonu 2019 odbył się długo już zapowiadany My Hero Musical. Jednak zanim o atrakcji, chciałam zwrócić uwagę na bezpieczeństwo widowni podczas musicalu. Wbrew temu, że osoba zapowiadająca wyraźnie prosiła o zachowanie przejść bezpieczeństwa, oglądający kompletnie to zbagatelizowali. Jako że na środku sali została przygotowana specjalna strefa VIP, nikt nie zwrócił uwagi na to, aby wokół niej zrobić, choć pół metra przejścia. Wraz z pomocą jednego z ochroniarzy postanowiłam zadziałać i nieco „przytulić” do siebie widownię, byle przejścia powstały.

           A musical? Z czystym sumieniem przyznaję, że było to najlepsze, co mogło wydarzyć się na tym konwencie. Jako osoba, która nie zna serii, obawiałam się, że połowa scenariusza będzie mi obca, jednak był on dostosowany dla każdego, również dla takich niezorientowanych, jak ja. To, co działo się na scenie, przerosło moje oczekiwania. Spektakl był sztuką samą w sobie. Twórcy dołożyli wszelkich starań, wykonując stroje, scenografię, przygotowując zaplecze dubbingowe, udźwiękowienie, muzykę oraz nawet krótkie wstawki filmowe! Aktorzy dali z siebie wszystko, jeśli nawet nie więcej, aby zadowolić widownię, która była tak porwana spektaklem, że wielu zarówno śmiało się, płakało, śpiewało, jak i klaskało w rytm utworów. Po zakończeniu musicalu cała sala ogromnymi brawami podziękowała całej musicalowej ekipie ogromnymi, długimi brawami. Niestety, okazało się, że musical ten jest już ostatnim, a sami nie planują kolejnego… Czapki z głów.

Kliiper || shrimps.pl
Kliiper || shrimps.pl

DALSZE PUNKTY ATRAKCJI

            Spotkanie z Darwinami, Ladybeard i jego walki MMA oraz koncert Satsuki zgromadziły wielu uczestników. Main był przepełniony praktycznie cały czas. Niedaleko Sali Głównej, bo (ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu) właśnie w fotostudiu odbywała się w międzyczasie runda jury, a tuż za jego ścianami aktorzy musicalu odbywali swe spotkanie z fanami. Była to stanowczo druga w kolejności, najbardziej zatłoczona część conplace’u. Z mojego punktu widzenia wybór fotostudia jako miejsca, gdzie odbywała się runda jury był kompletnie nietrafiony. Po pierwsze, wciąż kręciła się tam masa przypadkowych, rozpraszających osób. Po drugie, było tam głośno, co mogło zakłócać swobodne rozmowy jurorów z uczestnikami. Po trzecie, było tam stanowczo za mało miejsca aby w jednym czasie pomieścić tak wiele osób.

            Dodatkowo podczas Magnificonu odbyły się aż trzy konkursy cosplay: debiut, standard oraz EC/ICL! Ich uczestnicy wykazali wysoki poziom, jednak przykro mi stwierdzić, iż cosplay debiut zrobił na mnie o wiele większe wrażenie niż konkurs EC/ICL. Kandydaci na reprezentantów nie porwali mnie zbytnio swoimi prezentacjami. Były mało energiczne, dość statyczne, bardzo przewidywalne. Przyznaję jednak, że niektóre z nich wbrew tym cechom były dostosowane do postaci. Wyjątkiem okazały się prezentacje Opiekuna oraz Talona, które wyróżniały się na tle całej reszty. Co do samych strojów, nie były złe. Wydaje mi się, że poziom należał do tych średnich. Królowały zbroje, pancerze, kolczugi i wszystko, co ciężkie.

            Jestem jednak zadowolona z wyboru reprezentantów, życzę im jak najwięcej cierpliwości w tworzeniu strojów finałowych.

            Ah. A co do ochrony… Jak być może nie wiecie, na hali głównej panowała tzw. cisza nocna. Uczestnicy byli zobligowani aby o danej godzinie ją opuścić, a jedynie osoby o odpowiedniej „funkcji” mogły przebywać wewnątrz niej. Z kilku powodów, m.in. znajdowania się na hali fotostudia, dostałam zgodę pozostania tam na noc. Jak wielkim zaskoczeniem okazało się to, gdy po wybiciu pory ciszy nocnej jeden z ochroniarzy uparcie twierdził, że nie posiadam odpowiedniej opaski aby wejść na teren hali. Nieistotnym okazało się, że uprzednio dostałam na to wyraźne zezwolenie współorganizatorów imprezy. Przekonywanie ochroniarza nie poskutkowało niczym.

Kliiper || shrimps.pl
Kliiper || shrimps.pl

ALE ZA TO NIEDZIELA…

            Niedziela stała się dla mnie dniem pod znakiem rozmów z atrakcjonistami, wystawcami oraz uczestnikami. Ci pierwsi cieszyli się tym, że mieli dla kogo tworzyć swe atrakcje, a zainteresowania nie brakowało. Drudzy wspomnieli, iż odnotowali duże ilości odwiedzających, którzy chętnie nabywali konwentowy merch. Ostatni natomiast powoli odczuwali nieubłaganie nadchodzącą końcówkę konwentu, który uznali za całkiem udany.

           Dużym plusem, o którym stwierdziłam, że wspomnę na sam koniec była szatnia konwentowa. To właśnie tak wielu z tych, którzy chcieli zostać na Magni aż do samego końca, mogli zostawić swoje rzeczy i bez problemu cieszyć się konwentem. Korytarze conplace’u były przepełnione aż do godziny 15:00, która ostatecznie zamykała Magnificon.

Lela || shrimps.pl
Yuu-chan || shrimps.pl

WIEŃCZĄC

            Poziom EXPO utrzymał się od początku do końca. Dopiero po bliższym przyjrzeniu się można było odnaleźć drobne uchybienia, jednak były to sprawy bardziej z tych organizacyjnych, więc dla klasycznych konwentowiczów mogły być kompletnie niezauważalne.