Dwa różne konwenty w tym samym czasie i miejscu? Czy jest to możliwe? Otóż tak i zjawisko to mogliśmy zaobserwować już 2 i 3 grudnia we Wrocławiu, na jubileuszowym (jak i ostatnim) Niuconie X oraz Xmas Time’ie. Czy tak szalony plan wykonalny, by „wilk był syty i owca cała”? By się tego przekonać, zapraszamy do relacji z tego podwójnego wydarzenia!

Czy to już czas?

Nieubłaganie zbliża się okres świąt. Każdy zna ten moment przed świętami, kiedy zaczynamy przygotowania oraz popadamy w specyficzny nastrój. Z pomocą mimo wszystko przybywa również Xmas Time 2018 i pierwsze śniegi we Wrocławiu, które mocno spotęgowały klimat.
Gdy już przybyliśmy na miejsce, a akredytacja odbyła się bezproblemowo, zaskoczył nas fakt różnicy przy otrzymywanych identyfikatorach. Osoby będące na jeden dzień otrzymywały niuconowy, a media i osoby, które miały bilet dwudniowy otrzymały xmasowy identyfikator. Było to dość specyficzne posunięcie, zwłaszcza że to był ostatni Niucon i niejedna osoba chciałaby otrzymać na pamiątkę plakietkę z tego eventu.

Czas świąteczny, czas zabawy…

Skoro konwent powoli się rozkręca, to jak jest z atrakcjami? Niestety dało się odczuć chaos i brak zorganizowania przy tworzeniu planu godzinowego. Wręcz odczuwało się, że program imprezy został stworzony „na kolanie”. Na szczęście mieliśmy świadomość, iż wynikało to z nieoczekiwanych problemów zdrowotnych głównego organizatora, lecz czy nie dało się rozwiązać tego w inny sposób? Pokazała nam to chociażby sytuacja, gdy poszukując klasyka konwentowego, jakim jest UltraStar, otrzymaliśmy wyłącznie zawód z powodu jego braku. Byliśmy odsyłani od jednego organizatora do drugiego i w efekcie otrzymywaliśmy sprzeczne informacje. Nasza zabawa w ultrastarowe podchody skończyła się, gdy zaginiony punkt programu szczęśliwie pojawił się około godziny 16.

Co Mikołaj przynosi grzecznym konwentowiczom?

Kolejnym ważnym aspektem są wystawcy, którzy naprawdę spisali się wzorowo i zachwycili swoją różnorodnością towarów. Mogliśmy zakupić od gier, przez klasyczne gadżety z anime i k-popu, na super tulaśnych maskotkach kończąc. I bez owijania w bawełnę gorąco polecamy pluszaki w kształcie lwów i koali, gdyż ich wypełnienie aż zachęca do zaśnięcia na nich. Ponadto się nie odkształcają!
Co więcej, to uczestnicy stanowili bohaterów tych konwentów, gdyż stworzyli rodzinną i świąteczną atmosferę, której konwencja potrzebowała. Swoimi pogodnymi uśmiechami i przyjemnymi rozmowami przysłonili mankamenty takie jak brak wigilii konwentowej (obecnej rok temu), brak konkursu cosplay (na terenie imprezy było naprawdę wiele ślicznych kostiumów!), jak i braku wystroju.

Świąteczny przepych

Jak ocenić taką hybrydę, która stanowiła punkt honoru i nagle z godnością odchodzi z listy czołowych konwentów Wrocławia? Z sentymentu do Niuconu (gdyż od niego się zaczęła moja konwentowa przygoda) przymknęłabym oko na niedociągnięcia. Pochwaliłabym organizatorów, za wytrwałość i brak strachu przed tworzeniem dwóch imprez w jednym czasie i budynku. Jakby natomiast wyglądała obiektywna opinia? Niestety dały o sobie znać braki programowe i odczuwalne momentami robienie konwentu na szybko, byle obronić honor imprezy. Mimo wszystko zastanówmy się, czy na konwenty nie jeździ się głównie dla ludzi (którzy spisali się tutaj fantastycznie) i dla dobrych atrakcji? Może zabrakło tego drugiego, ale udało się spełnić „świąteczne postanowienia”. Dlatego też Xmas Time wypadł naprawdę nieźle, lecz przez plan połączenia dwóch imprez ze sobą, ani świąteczny event, ani Niucon nie wyszły na tym rewelacyjnie. Nie udało się połączyć głównej tematyki obu tych imprez (świąt i jubileuszu Niuconu), przez co organizacja wyszła na tym stratna.

Dodatkowo zachęcamy do obejrzenia naszej relacji z konwentu na krewetkowym instagramie! klik