Fanpage: Kairi in Cosplayland
Instagram: @kairiincosplayland

Fotograf: Foto Czarny

Fotograf: Studio Zahora

Diam – Cześć, Kairi! Witam Cię w naszych skromnych, krewetkowych progach. Jest mi niezmiernie miło, że zgodziłaś się na udzielenie wywiadu.

Kairi – Cześć, mnie również miło, że mogę Wam go udzielić!

Diam – Jako niezwykle utalentowana artystka stanowisz rozpoznawalną ikonę polskiego fandomu mangowego. Jednak, na wstępie, czy mogłabym prosić Cię o kilka słów o sobie dla tych, którzy właśnie teraz mają okazję słyszeć o Tobie po raz pierwszy?

Kairi – Jestem Kasia, na scenie cosplayowej występuję już od dekady i dopiero się rozkręcam! Miałam niewątpliwą przyjemność obserwować, jak nasz polski cosplayowy światek prężnie rozwija się na przestrzeni lat i wciąż jestem ciekawa, w jaki sposób rozwinie się dalej. W międzyczasie udało mi się kilka razy reprezentować polskie barwy w konkursach międzynarodowych, a ostatnie kilka lat prawie mieszkałam na lotnisku – zwiedziłam pół Europy, odwiedzając zagraniczne Expa i konwenty! Aktualnie pracuję w dużej amerykańskiej korporacji, a po godzinach, cóż… Cosplay nie daje spać!

Diam – Kairi – pełnoetatowy cosplayer! Jak wspominasz polską scenę cosplayową sprzed dekady?

Kairi – Oczywiście wszystko było inne. Nie mieliśmy dostępu do takiej ilości materiałów oraz tutoriali. Musieliśmy nieźle wytężać głowy, żeby budować te wszystkie zbroje i rekwizyty! Peruki też były dużo droższe niż teraz i trudniej było dostać odpowiedni kolor lub długość. Mimo takich przeszkód wspominam ten okres bardzo dobrze – wszystkie konkursy odbywały się o tak zwane „złote gacie”, więc za rywalizacją przemawiała jedynie pasja i chęć zrobienia fajnego projektu. Teraz kiedy do wygrania są nierzadko duże pieniądze, można wyczuć, że ten artystyczny duch gdzieś już zaginął. Szkoda.

Diam – Czy Twoim zdaniem polski światek cosplayu zmienił się w ciągu ostatnich lat?

Kairi – Tak jak wspomniałam – dużo się zmieniło. Teraz cosplayerzy mają zdecydowanie łatwiejszą drogę do wymarzonej transformacji. I materiały są na wyciągnięcie ręki, poradniki i tutoriale… Nawet kupno kostiumu jest teraz dużo łatwiejsze i tańsze niż kiedyś! Sprawiło to, że do grupy crafterów dołączyli też cosplayerzy, którzy nie skupiają się na „produkcji kostiumu”, a właśnie na jego noszeniu, czy też eksperymentowaniu z makijażem. Cosplay rozwinął się na wiele ciekawych odnóg i zastanawiam się, co nowego czeka nas w nadchodzącym czasie!

Diam – Która z tych odnóg jest Twoją ulubioną? W czym obecnie najprężniej się rozwijasz?

Kairi – Jeśli chodzi o artystów cosplayowych ogólnie, to bardzo cenię sobie ludzi, którzy podchodzą z sercem do postaci, w które się wcielają. Efektem ich pracy są zdjęcia „z duszą”, historią i odpowiednią dla postaci dynamiką. Takich „aktorów” właśnie najbardziej sobie cenię! Sama również staram się podążać tą ścieżką.

Fotograf: V.U. Noxcraft

Diam – Czy posiadasz swych cosplayowych „idoli” lub artystów, których twórczość śledzisz?

Kairi – Oczywiście. Kiedyś, zanim stałam się częścią międzynarodowej społeczności, tych idoli cosplayowych było zdecydowanie więcej. Po bliższym poznaniu wielu z nich stało się moimi znajomymi lub przyjaciółmi, co bardzo cenię, ale zniknęła ta „magia” celebryty. Teraz to przede wszystkim Yaya Han, która bardzo konsekwentnie trzyma się ścieżki, jaką obrała przed laty i ciężko pracuje na swój zasłużony rozgłos oraz sukces. Udało mi się spotkać ją kilka razy podczas swoich podróży i jest naprawdę niesamowitą, niestrudzoną i skromną osobą. Ponadto bardzo fascynują mnie performerzy musicalowi oraz k-popowi – zarówno musicale, jak i teledyski łączą ze sobą wizualną estetykę, aktorstwo oraz muzykę. Mocno inspirują mnie dzieła, które działają na wszystkie zmysły jednocześnie!

Diam – Czy ta inspiracja miała wpływ na rozpoczęcie przez Ciebie twórczości musicalowej?

Kairi – Definitywnie! Od wielu lat jestem fanką musicali. Chodzę na spektakle w Polsce i za granicą, a soundtracki zawsze są na moich playlistach. Tylko teatr muzyczny daje mi takie pełne uczucie katharsis i porusza do głębi. Ta fascynacja w końcu przerodziła się w pragnienie realizowania się właśnie na tym polu. I to nie tylko cosplayowo, życiowo również. To moja wielka aspiracja. Mimo że teraz pracuję grzecznie w biurze przed komputerem, z tyłu głowy wciąż czeka marzenie, że kiedyś podbiję teatry Broadwayu. I żeby nie być gołosłowną – tworzenie portfolio właśnie w toku (Musicale na Magnificonach).

Fotograf: Studio Zahora

Diam – Życzę Ci z całego serca, aby Twoje plany przerodziły się w realia. Wkładasz mnóstwo pracy w to, aby Twoje projekty odnosiły sukces. Powiedz mi, proszę, od czego zaczynasz realizację takiego przedsięwzięcia?

Kairi – Najpierw pomysł, scenariusz. Wtedy wiem, czego mi potrzeba i technologicznie, i zespołowo! Potem zastanawiam się nad tym, kogo zwerbować oraz jakie środki będą potrzebne na realizację założonego planu.  Wtedy też dopasowuję wielkość projektu do możliwości zespołu. To prawda, dużo przy tym logistyki, której na scenie potem nie widać. Zanim faktyczna produkcja kostiumów, rekwizytów i choreografii rozpocznie się na dobre, mamy przed sobą długie miesiące planowania i główkowania.

Diam – Zatem chyba można stwierdzić, że Twój pomysł w rezultacie staje się dziełem całego zespołu!

Kairi – Jak najbardziej – sama nigdy nie zrobiłabym spektaklu na 20 aktorów! *śmiech* Musiałabym się nieźle rozmnożyć… A tak serio, to naprawdę się cieszę, że otacza mnie tylu chętnych do pracy i wyzwań przyjaciół! Tworzymy niezłą drużynę.

Diam – W jaki sposób dobierasz aktorów? Na co zwracasz uwagę podczas ich typowania?

Kairi – Większość osób, które ze mną występują, to cosplayerzy, z którymi zdarzyło mi się pracować już wcześniej przy mniejszych projektach. Tylko w ten sposób jestem pewna, że sprawdzą się w swoich rolach i podejdą do projektu poważnie. Podobieństwo fizyczne stawiam dopiero na drugim miejscu – po umiejętnościach.

Fotograf: Studio Zahora

Diam – Czy skład musicalowej grupy aktorskiej pozostaje niezmienny?

Kairi – W zależności od spektaklu i zapotrzebowania oczywiście się zmienia, ale jest w niej kilka sprawdzonych osób, które chętnie zawsze angażuję, bo widzę, jak bardzo się starają i nie wyobrażam sobie pracy bez nich.

Diam – Czy osoby, które pragną spełnić swoje marzenie o występie w musicalu, będą miały szansę na udział w Twoich dalszych produkcjach?

Kairi – Jeśli chodzi o otwarte castingi, niestety, ale w najbliższym czasie nie ma na to szans. Kilka razy sparzyłam się już dotkliwie, biorąc do projektu nowe osoby i nie mogę ryzykować po raz kolejny. Następny projekt będzie castowo mniejszy, niż ten z Tytanów, także myślę, że na scenie zobaczymy głównie buzie, które dumnie reprezentowały musical w poprzednich projektach.

Diam – Który etap przygotowywania spektaklu jest Twoim ulubionym?

Kairi – Chyba próby! To wtedy wszystko nabiera faktycznego kształtu i w końcu widać pierwsze oznaki tej wielomiesięcznej pracy-widmo. No i oczywiście na tym etapie przychodzą do głowy najlepsze pomysły, które trzeba wcielać w życie i zmieniać scenariusz! Ah, jak przewrotny potrafi być ten proces…

Fotograf: Studio Zahora

Diam – Skoro próby są istotnym ogniwem tego długiego procesu, czy zdarza Ci się stresować przed pierwszą z nich?

Kairi – Nie, chyba już na stałe wyzbyłam się tego stresu. Nie tylko przy pracy nad musicalami. Jestem raczej skoncentrowana na ilości zadań, które trzeba wykonać. Uważam, że szkoda czasu na niepotrzebne i bezzasadne nerwy – nieważne w jakiej dziedzinie życia! Trema oczywiście pojawia się tuż przed występem – ale to jak najbardziej normalne i potrzebne – po prostu wszyscy chcemy wypaść jak najlepiej!

Diam– I tak też właśnie się dzieje! Wasze wspólne projekty to prawdziwe dzieła sztuki. Jednak czy to właśnie musicale stanowią największą dumę Twojego dorobku artystycznego?

Kairi – Myślę, że tak. Dla mnie największą wartość w sztuce stanowi pamięć o niej. I myślę, że nasza praca jest na tyle unikatowa, że fandom jeszcze długo będzie ją w swojej pamięci nosił. Wydaje mi się, że miarą artysty jest pozostawienie po sobie jakiegoś śladu i to właśnie staramy się naszymi musicalami osiągnąć.

Fotograf: Piotr Baranowski Fotografia

Diam – Skoro stwierdzasz, że starania wciąż trwają, to czy w najbliższym czasie możemy spodziewać się kolejnych musicali Twojego autorstwa?

Kairi – Jak najbardziej. Scenariusz na kolejny jest w trakcie rozpisywania! Powoli przymierzam się też do obsadzania ról!

Diam – Czy zdradzisz nam, co takiego przygotowujesz tym razem?

Kairi – Tajemnica! *śmiech* Wszystko ogłosimy tak szybko, jak tylko będzie to możliwe!

Diam – Będziemy czekać z niecierpliwością! Na zakończenie, czy jest coś, czym zechciałabyś podzielić się z czytelnikami?

Kairi – Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy to czytali i jeśli nadal jesteście ciekawi moich cosplayowych przygód – zapraszam Was do obserwowania moich profili na FB i Instagramie!

Fotograf: V.U. Noxcraft