W dniach 28-29 lipca 2018 r. We Wrocławiu odbył się Wonderful Summer Festival. Ale czy nazwa konwentu była adekwatna do tego co zaserwowali nam organizatorzy? Przekonacie się już za chwilę w naszej krewetkowej relacji!

Szkolny, letni skwar….

Jak zwykle, co nie było wielkim zaskoczeniem, konwent zorganizowano w piekielnej szkole im. Zbigniewa Herberta , tylko że co roku stanowi właśnie ona problem, ze względu na bycie sauną. Pokazało to, że organizatorzy nie do końca słuchają głosu uczestników. Za to cena wejściówki nie była niczym odkrywczym w porównaniu do formatu imprezy. Dziwnym było zjawisko niewielkiej liczby uczestników zważając na letnią przerwę. Mimo wszystko nie zaliczyłabym tego do minusów, gdyż dzięki temu mieliśmy okazję do stworzenia rodzinnej atmosfery i dobrej okazji do zorganizowania grilla.

schody_wonderful summer festival

Atrakcje, start!

Na czas konwentu atrakcje podzielono na 5 blok zorganizowanych przez organizacje lub grupy fanowskie. Największą popularnością cieszyły się panele fundacji NAMI, co nie jest zaskoczeniem, ze względu na wysoki poziom i ciekawy styl, jaki zademonstrowali nam prowadzący. Ponadto w piwnicach ulokowano games room, dzięki czemu nie odczuwało się takiego zmęczenia podczas tańczenia, czy graniu na VR.
Ale nie zabrakło też klasyku wielu konwentów, czyli konkursu cosplay. Niestety ale ilość wystąpień była nikła, gdyż wynosiła 6 scenek. Ale patrząc w plan 1 godzina na taką liczbę wydaje się być przydługa, lecz jak się okazało, chyba sami organizatorzy byli świadomi własnych usterek. Zrujnowały one dużą liczbę wystąpień, bo w końcu problemy techniczne w postaci znikającego podkładu, czy braku mikrofonu mogą przysporzyć cosplayerom stresu. Również zdziwił nas dobór parzystej liczby jury. W końcu może to spowodować niejednogłośny wynik i spory między nimi.

panele_wonderful summer festival

Wonderful Summer Festival nie taki wspaniały

Jak widać po samej relacji, konwent okazał się być tyci i kameralny. Nie można zbyt szczegółowo go opisać, ponieważ jego zaletą był social. A to co robią krewetki po godzinach niech zostanie słodką tajemnicą…Ale, ale konwent można zaliczyć do udanych, jeśli byliśmy nastawieni na ludzi. Skromnie, ale sympatycznie, właśnie dzięki konwentowiczom, nawet letni skwar przestawał być taki straszny. A więc za rok prosimy o poprawienie potknięć i sprawienie, że doczekamy się “wonder” konwentu!

 

Również zachęcamy Was do zobaczenia fotorelacji przygotowanej przez Raven(klik) oraz Chrisa(klik)!