Magnificon Expo 2018

Najbliższe lata to dla naszego fandomu mnóstwo fantastycznych jubileuszy, które podkreślają jak intensywnie rozwija się nasz mały, aczkolwiek barwny świat. Organizatorzy tegorocznego Magnificonu postawili na wydarzenia związane z uhonorowaniem dwudziestolecia cosplayu w Polsce – eliminacje do EuroCosplay oraz International Cosplay League, a także konkursy dla osób o mniejszym stażu cosplayowym prezentowały niezwykle wysoki poziom, co mogło usatysfakcjonować nawet największych krytyków. Niestety poza głównymi wydarzeniami, szesnasta edycja nie okazała się przesadnie zachwycającą.

Łycha dziegciu w beczułce miodu

Pomimo przybycia do Krakowa dzień wcześniej oraz zakwaterowaniu u mojego znajomego stosunkowo blisko centrum, dojazd do Kraków Expo zajął mi ponad godzinę, wliczając w to długotrwałą oraz męczącą przechadzkę pieszo. Dobrze, że nie brałem ze sobą większych tobołów – mógłbym tego później żałować.

Brak komunikacji miejskiej w bliskiej okolicy Expo Kraków jest o tyle zaskakujący, bo w pobliżu samego budynku pojawiło się spore osiedle. Strudzeni sympatycy kultury azjatyckiej byliby zdecydowanie zadowoleni z możliwości bezpośredniego dojazdu pod teren konwentu, nie mówiąc już o transferach pomiędzy samym Expo Kraków, a miejscem noclegowym przygotowanym dla uczestników. Zmotoryzowani otrzymali co prawda do swojej dyspozycji bezpłatny parking, jednakże przemieszczanie się własnym samochodem stanowi dodatkowy koszt, przy stosunkowo drogich biletach.

Negatywnie zaskoczył mnie również chaos przy wejściu do hali targowej. Pomijając brak identyfikatorów dla mediów, którzy dostając smycz oraz papierową opaskę na rękę nie wyróżniali się w gronie kilkuset uczestników, osobna akredytacja dla VIPów pomimo zapowiedzi, w sobotę nie została uruchomiona. Spowodowało to, iż wszyscy uczestnicy ostatecznie byli akredytowani przy jednym stoisku, co znacznie spowolniło wydawanie i tak wybrakowanych pakietów startowych.

Sporym minusem był również brak własnej strony internetowej, na której znajdowałyby się podstawowe informacje o planowanych atrakcjach oraz zdarzeniach mających związek z organizowanym konwentem. Jedynym środkiem komunikacji uczestników z organizatorami była strona wydarzenia na Facebooku.

Atrakcje godne EXPO

Wspomniane uszczerbki organizacyjne w większym stopniu nie zaszkodziły poziomowi oraz różnorodności atrakcji. Przyznaję, że nie udało mi się odwiedzić wszystkich miejsc w Expo Kraków, ale tam, gdzie nogi mnie zaprowadziły, czułem się naprawdę dobrze. Spędziłem kilka minut obserwując prawdziwych specjalistów w muzycznej grze osu!, emocjonowałem się rozgrywką w znanego wszystkim Tetrisa, przyglądałem się rywalizacji w różnego rodzaju grach komputerowych, natomiast sam odważyłem się jedynie na turniej UltraStar, w którym po wielu latach nareszcie udało mi się zwyciężyć.

Pół dnia spędziłem jednak na największej sali (choć tutaj bardziej adekwatnym hasłem byłaby hala), gdzie odbywały się podstawowe atrakcje. Po przejściu za olbrzymią czarną zasłonę, wzrok każdego przykuwała sporych rozmiarów scena, zapowiadająca potężnej rangi wydarzenia. Nawiązując do wstępu, w którym pokrótce wspomniałem o wysokim poziomie konkursów cosplay, rzeczą prawdziwie satysfakcjonującą jest ciągły rozwój tej specyficznej zabawy w Polsce, zarówno pod względem aktorskim, jak i wykonania strojów. Uczestnicy eliminacji do międzynarodowych konkursów zachwycali swoimi zdolnościami artystycznymi, ale pozostałe występy również utrzymywały kapitalny poziom.

Konkursy cosplay, stanowiące trzon imprezy, uzupełniły również koncerty wokalisty Haru z japońskiego zespołu Universe (POP/ROCK) oraz japońskiego zespołu X Made Alcoholic Santaclaus. Osobiście miałem przyjemność przysłuchiwać się temu pierwszemu, który poza własnym, przyjemnym dla ucha repertuarem, zaprezentował piosenki z różnych animacji znanych doskonale w naszym środowisku, m.in. Neon Genesis Evangelion, czy Dragon Ball Z.

To co jednak okazało się najsilniejszym punktem całego programu, było efektem ciężkiej i silnie złożonej pracy kilkudziesięciu osób. Attack on Titan The Musical jako fanowski projekt przebił znacząco to, czego byłem świadkiem dotychczas na polskich wydarzeniach związanych z kulturą azjatycką oraz fantastyką. Sztab ludzi stojący za widowiskiem wykonał kapitalną robotę, zarówno pod względem artystycznym, prezencją sceniczną cosplayerów, wykorzystaną muzyką, jak i grą świateł, która dopełniła dzieła. Myślę, że owacje na stojąco po ostatniej scenie oraz niekończące się oklaski publiczności są idealnym potwierdzeniem sukcesu. Tych, którzy nie mogli obserwować musicalu szczególnie uspokajam – już wkrótce na naszej krewetkowej stronie pojawi się nagranie z całości występu, nad którym w pocie czoła pracujemy i pracowaliśmy podczas samego wydarzenia.

Socjal niezmiennie najlepszy

Trudno powiedzieć czy miałem szczęście, ale udało mi się poznać w tym roku wiele wspaniałych osób, a także miałem przyjemność spotkać się z ludźmi, z którymi już dawno nie rozmawiałem. Udało mi się również wciągnąć w magiczny pociąg, który, po kilkukrotnym przebiegnięciu przez wszystkie hale konwentu, wyprowadził wszystkich biorących udział uczestników na parking przed budynkiem, gdzie poza belgijką praktykowano wiele znanych tańców. Pozdrawiam wszystkich, którzy w sobotę popołudniu brali udział w tym zgoła nieoczekiwanym zdarzeniu!

Myślę, że atmosfera konwentów, przepełniona radością na twarzach wielu ludzi oraz pewnego rodzaju spontanicznością, pozwala nadal cieszyć się z udziału w wydarzeniach tego typu. Uważam, że taka odskocznia dobrze robi każdemu, kto pomimo swojego wieku czuje więź z tym środowiskiem i co najważniejsze, to właśnie ludzie często pozwalają przymknąć oko na niedociągnięcia organizacyjne. No cóż, mogę mieć jedynie nadzieję, że to nie moja ostatnia wizyta w Krakowie, a Magnificon choć nie był wspaniały, to pewnymi elementami zachwycił, dlatego jako krewetka podnoszę swój odwłok i deklaruję chęć przyjazdu w kolejnym roku!