riniruna

Fotograf: World by HOKA

 

Fotograf: Monika Lelowicz

 

Imię i nazwisko: Daria Liduk, Joanna Szołtek
Nick: Rin, Runa
Wiek: 19, 27
Miasto: Zawiercie, Rybnik
Fanpage: https://www.facebook.com/CosplayWorldRinRuna/

Diam – Cześć! Kolejny raz mam nieopisaną przyjemność zamienić kilka słów z niesamowitymi twórcami polskiej sceny cosplayowej. Tym razem jest to cosplayowy duet, który, sądzę, że doskonale znacie. Oto Cosplay World by Rin & Runa! Zaczynając, czy mogę poprosić Was o kilka słów na swój temat?

Rin – Hej! Jestem Rin, chodzę do technikum gastronomicznego. Cosplayem zajmuję się już od sześciu lat, a w wolnym czasie interesuję się też rysowaniem. Cosplaye robię głównie do pary z Runą – jak już jesteśmy w jakiejś grupce, to praktycznie zawsze razem.

Runa – Hej! Też jest mi bardzo miło. Jestem Runa, znana też jako Runełow Pierwszy! Ćwiczyłam kiedyś sztuki walki i grałam na dudach, zdarzało mi się także rysować i malować obrazy sprayami. Teraz te hobby wygryzł bardziej montaż i edycja zdjęć. Bardzo lubię się bawić kolorami w Photoshopie. Niedawno wróciłam zza granicy z pracy i teraz planuję przez kilka lat pozostać w Polsce. Oficjalnie moja przygoda z cosplayem zaczęła się w 2008 roku, kiedy powstała grupa Tora Cosplayers.

Diam – Jak to się stało, że rozpoczęłyście współpracę?

Runa – W tamtym czasie (2008) chciałam znaleźć więcej osób do grupki cosplayowej, więc zamieściłam luźne ogłoszenie na olx -wtedy: tablica.pl- z propozycją wspólnych cosplayów na terenie Śląska. Odezwała się na nie właśnie Rin. Początkowo nasza znajomość opierała się tylko na smsach, ciężko było nam się spotkać, ale po pierwszym wspólnym konwencie, gdzie Rin miała tylko 13 lat już nie potrafiłyśmy się od siebie odczepić. *śmiech* Relacja z większą różnicą wieku jest o tyle ciekawa, że kiedy jest się na zupełnie innym etapie życia niż druga osoba, to musi znaleźć się coś innego, co dwie osoby połączy, a każda z nas miała właśnie ‘to coś’, co przyciągało drugą jak magnes.

Diam – Co jako pierwsze zespoliło Waszą relację? Wspólne zainteresowanie w formie cosplayu czy jednak coś poza nim?

Rin&Runa – Były to obydwie kwestie. Cosplay był naszym wspólnym hobby, ale nasza znajomość trwałaby krócej, gdyby nie my same. Odpowiadały nam nasze wzajemnie poglądy, wartości i poczucie humoru…

Runa – …Lecz jednak pierwszym, co nas ze sobą zespoliło, tak naprawdę była upartość Rin. Jestem osobą, której dość ciężko jest zaufać, pomimo swojej otwartości na innych. Rin na samym początku znajomości uparcie słała mi dziesiątki smsów, nawet jeśli jej nie odpisywałam, to… je wysyłała. A tu dobranoc, a tu co robiła w ciągu dnia itp. Było to lekkie i przyjemne w odbiorze, bo nie było na zasadzie: ‘czemu mi nie odpisujesz?’, tylko takiej zwykłej chęci podzielenia się tym ze mną. W końcu zaczęłam na te wiadomości czekać i odpisywać, aż ostatecznie kończyłam zasypiając z komórką w ręce. *smiech* Byłam świeżo po dość ciężkim okresie w moim życiu. Nie chciałam, by ktoś się do mnie zbliżył, po prostu, jednak ona skruszyła mój mur zamkowy dziecięcą prostotą.

Fotograf: Focus Felis

 

Diam – To niesamowite, jaka wartość skrywa się w najprostszych gestach. Czy ta silna więź oraz determinacja, wyczuwalne od samego początku, były również Waszym motywatorem podczas pierwszych projektów?

Runa – Były motywatorem! Miałam parę, która posiadała podobny gust do postaci, co ja, więc często nakręcałyśmy się wzajemnie na jakiś cosplay. Bardzo lubię cosplayować z innymi. Nie mam chyba żadnego stroju, do którego nie miałabym jakiegoś znajomego do pary. Razem jest raźniej! Ogólnie bardzo lubię tworzyć grupki cosplayowe, chętnie też dołączam się do innych, o ile mogę sobie na to pozwolić!

Diam – To fakt – Wasza dwójka kojarzy się z dużymi przedsięwzięciami, jakimi są cosplaye grupowe. Co jest najtrudniejsze w zorganizowaniu takiej grupki?

Rin&Runa – Pierwszym problemem na pewno jest znalezienie kilku zaufanych osób. Jest to potrzebne, by grupka się “nie rozsypywała” tuż przed konwentem. Choćby i 10 cosplayerów nagle zrezygnowało, to zawsze zostanie wtedy ‘ta garstka’, z którą będzie się dało coś zrobić. Dobrze, zanim podejmie się organizacji takiej grupki, zastanowić się, czy w ogóle lubi się pracę z ludźmi, bo później można nagle stanąć na wprost dajmy na to ponad 15-stu mangowców, gdzie wszyscy chcą się wygłupiać (włącznie z tobą), a ty musisz ich i siebie jakoś sprowadzić na ziemię, poustawiać, żeby to miało sens i przećwiczyć daną kwestię. Kochamy pracę z pozytywnymi zaangażowanymi osóbkami. Zawsze bardzo ceniłyśmy grupowe prezentacje za to, że to jest tak naprawdę występ każdego cosplayera z osobna. I to jest właśnie w tym wszystkim fajne, że jest to wspólny owoc pracy wszystkich. Od zaczęcia pracy nad swoim strojem, przez tworzenie broni, po cierpliwe ćwiczenie własnych kwestii, a następnie dopinanie ich z resztą. Problem bywa też z ścieżką dźwiękową. Po pierwsze z wymyśleniem czegoś, by każdy choć raz pojawił się na scenie i aby to miało jakikolwiek sens, zwłaszcza kiedy ma się w zespole kilka postaci nijak mających się do reszty. Często sprawia też kłopot brak możliwości przećwiczenia wspólnie całości przed eventem, bo dajmy na to, że każdy jest z innej części Polski, przez co nieraz musiałyśmy na ostatnią chwilę robić jakieś modyfikacje i zmieniać coś w pomyśle, bo założenie czasami mija się z rzeczywistością. Istnieje duża różnica pomiędzy scenką na dwie osoby, a taką na ponad dziesięć. Zupełnie nie ta liga, ale uwielbiamy to robić. Nieważne, jak ostatecznie wychodzi, ważne, że tyle osób włożyło czas i serduszko w to wszystko!

Diam – To wszystko brzmi niczym ogromne przedsięwzięcie. Za to tak, jak powiedziałyście: ostatecznie otrzymujecie wspólny owoc Waszej pracy. Niesamowita satysfakcja! Czy któraś z grupek jest dla Was najbardziej pamiętna? Jeśli tak, dlaczego?

Runa – Wszystkie grupki są dla mnie na swój sposób wyjątkowe, ale dwa występy najbardziej utkwiły mi w pamięci: na Balconie 2013: Animachina dostaliśmy pierwszą nagrodę w historii naszej grupy – tak jakby za dwa występy – z czym się jeszcze nigdy nie spotkałam. Przy okazji był to sceniczny debiut Rin, zaczynającej wtedy swoją przygodę z cosplayem. Jakby wrażeń było mało, to jedna osoba nas ‘wystawiła’ w dniu konwentu i na szybko musieliśmy szukać zastępstwa. Ostatecznie strój został pożyczony dla naszego kumpla, więc w składzie pozostali sami bliscy znajomi. Mam dużo fajnych wspomnień z tamtego czasu, zwłaszcza z prób przed konwentem, które odbywały się na działce naszego przyjaciela. Były wakacje, więc było tam ciepło i przyjemnie. Druga wyjątkowa grupka była na Tsuru Japan Festival 4, gdzie został pobity mój rekord życiowy, jeśli idzie o ilość ludzi w prezentacji – aż prezenter się zmęczył czytając zapowiedź przed scenką. *śmiech* Pierwszy raz aż tyle osób się dołączyło do założonej przez nas grupki. Wszyscy bardzo się starali, by nasza scenka jakoś wyszła. Dosłownie do ostatniego momentu przed cosplayem dopracowywaliśmy wszystko, ale… było warto! Żadna scenka do tej pory nie kosztowała mnie tyle sił i energii, co właśnie ta, między innymi dlatego, że musieliśmy wszystko przećwiczyć na samym evencie od zera, a było nas 17-stu. Ludzie się rozchodzili i ciężko było się wzajemnie połapać, ale jak to się już udało, to musieliśmy się BARDZO sprężyć. Część z nas ćwiczyła nawet wtedy, kiedy trwał już sam konkurs cosplay! Bądź też na dworze, kiedy padał śnieg. Świetne wspomnienia i duża satysfakcja, kiedy ostatecznie wszystko się udało.

Diam – Czy posiadacie również jakąś stałą ‘ekipę’ osób, która często bierze udział w grupowych projektach?

Rin&Runa – Tak. Zawsze, jak zbieramy osoby do naszej grupki, to zaczynamy kompletowanie postaci od naszych przyjaciół. Jednak ciężko nazwać ich stałą ekipą, bo nie w każdym z naszych projektów biorą udział. Jednak jak już się dołączą, to jesteśmy pewne, że nas nie wystawią. M.in. przez to od tylu lat nie rozsypała się nam żadna mini ekipa tuż przed konwentem. Pytamy też czasami osoby z poprzednich grupek, ale tak, to najczęściej zostawiamy wszystkim chętnym otwartą furtkę. Nie są to grupy dla vipów czy zamkniętego grona znajomych. Każdy się może dołączyć, jeśli tylko chce.

Diam – Co mogłybyście doradzić osobom, które planują występy grupowe? Może macie swoje sprawdzone ‘tipy’, godne przekazania mniej doświadczonym cosplayerom?

Rin&Runa – Tak. W sumie to mamy takie trzy rady, które chętnie przekażemy początkującym. Jedna z nich, to: słuchajcie się swojego lidera w grupie, pomagajcie mu, a jeśli go nie ma – wybierzcie go! Nigdy nie zadowoli się wszystkich, a gdyby każdego pomysł na scenkę został zrealizowany, to, niestety, zrobiłby się, nawet z najlepszego zamysłu, wielki niezrozumiały misz-masz. W fandomie jest dużo bardzo barwnych i silnych osobowości, dlatego najlepiej wyznaczyć sobie jedną osobę, która w razie czego będzie miała ostatnie zdanie. Dzięki temu szanse, że Wasza scenka będzie spójna będą większe. Najczęściej widziałyśmy, że założyciel grupki zostaje liderem, ale nie zawsze tak jest i wtedy często robi się bałagan, bo wszyscy jednocześnie ‘rządzą’ sobą nawzajem, a to często kończy się kłótniami. Tak jak jest przewodniczący w klasie, tak jak jest szef w firmie, tak kiedy jest więcej osób, to dobrze w grupie mieć kogoś, kto stara się ogarnąć chaos – zwłaszcza kiedy Wasza grupa składa się z nowo poznanych osób. W tym oczywiście nie chodzi o to, by zostawiać wszystko jednej osobie – pamiętajcie o tym, bo czasami założyciele grupki biorą na siebie za dużo – montują ścieżkę, wysyłają zgłoszenia, szyją strój, kończą broń, szukają refek za innych, przypominają, szukają piosenek, zbierają wszystkich uczestników rozsypanych po całym konwencie w jedno miejsce, wymyślają układ itp. – dobrze wtedy ich odciążyć, jak tylko się da, bo stąd między innymi są częste ‘opóźnienia’ w wysyłaniu zgłoszeń grupowych na konwenty – nieraz znajdzie się rodzynek, który zapomni wysłać to, co trzeba, na czas. A druga rzecz to pamiętajcie, że w scenkach grupowych nigdy nie ma małych ról. To naturalne, że ktoś ma większą rolę, a ktoś mniejszą, bo od tego, by być samemu na scenie są przecież prezentacje solowe. Jedną z trudniejszych ról, jakie miałyśmy, to bycie zwykłym randomem do pomocy komuś w scence, ale efekt był niesamowity i wygrali(śmy)! Trzecia rada i najważniejsza, to przede wszystkim się dobrze bawcie. To jest w tym naprawdę najważniejsze. Nigdy nie kierujcie się ‘wygraną’. Zawsze nastawcie się na Wasz efekt, by Wam się podobało i by wywołać uśmiech na twarzach. Nie przejmujcie się, jak coś nie wyjdzie – to każdemu się zdarza. Słyszałyśmy o bardzo toksycznych grupkach, gdzie cosplayerzy po sobie krzyczeli, bo ‘mamy wygrać’. Bądź też po prezentacji mieli ostentacyjnie pretensje do kogoś, bo coś zrobił przypadkiem nie tak. Dla nas coś takiego jest nie do pomyślenia. Każdy z Was może się potknąć na scenie, a przy dobrym nastawieniu nikt nie będzie miał do nikogo pretensji. Więc dobrze jest nie robić innym tak, czego nie chcielibyśmy, by robiono nam. U mnie w grupkach zawsze się motywowaliśmy i uspokajaliśmy. Miałyśmy chyba szczęście? *śmiech* Tworzyłyśmy scenki z naprawdę wspaniałymi ludźmi.

Diam – Wasza wiedza na temat grupek cosplayowych wydaje się być bezgranicza, a to wszystko dzięki Waszemu ogromnemu doświadczeniu w tym temacie. Jestem pod wrażeniem całego dorobku, który posiadacie. Rozumiem jednak, że Wasza twórczość nie opiera się jedynie na współpracy z wieloma innymi artystami, jednak też na wspólnym tworzeniu w duecie. Czy jesteście w stanie zliczyć ilość wspólnie stworzonych, ‘duetowych’ strojów? Może któreś z nich są dla Was szczególnie pamiętne?

Rin&Runa – Mamy około 50-ciu duetowych strojów na koncie, jeśli wliczyć w to instanty. Na pewno każdy z tych cosplayów ma szczególne miejsce w naszych sercach. Do każdej postaci mogłybyśmy wrócić w dowolnej chwili z wielką radością!

Runa – Mimo to najbardziej pamiętnym duetem jest dla mnie chyba Romeo i Natsu z anime Fairy Tail, ponieważ to był nasz pierwszy wspólny cosplay. Ogólnie wielu osobom polecam cosplay z Fairy Tail do rozpoczęcia swojej przygody z cosplayem – ludzie z tego fandomu są zazwyczaj niezwykle przyjacielscy i łatwo z nimi o wygłupy. Wśród naszych znajomych każdy bardzo ciepło wspomina cosplaye z tej serii. Na drugim miejscu jest Ciel i Alois z anime Kuroshitsuji, ponieważ mogłam w tym duecie sprawdzić się w zupełnie innej roli niż dotychczas. Najczęściej grałam zawadiackiego, prostego, energicznego i dobrego bohatera, a tym razem po raz pierwszy przyszło mi zostać postacią bardzo złożoną i świetnie się czułam w takiej roli. Z wyglądu ‘realnego’ kompletnie na Aloisa nie pasuje, więc miałam kolejne wyzwanie, by zmienić swój wygląd o naprawdę sporo i nadal jestem w szoku, że jakoś to w ogóle wyszło. Koniec końców bawiłam się świetnie i byłam mega zadowolona z efektu końcowego.

Rin – Ja za to nie mam ulubionego duetu – lubię każdy jeden.

Diam – Czy możecie zdradzić nam, co planujecie jako pięćdziesiąty pierwszy duet? Jakie są Wasze plany na najbliższą przyszłość?

Rin&Runa – Będzie to Lacie i Jack z Pandora Hearts! Co do planów na najbliższą przyszłość, to kompletujemy właśnie grupkę z serii RWBY na konwent Tsuru i już nie możemy się doczekać! Na naszym youtubowym kanale ToraCosplayers wkrótce dobijemy 4000 subów, więc na pewno pokażą się tam jakieś nowe CMV-ki i luźne wygłupy z naszym udziałem. zapraszamy Was cieplutko do zajrzenia!

Diam – Serdecznie dziękuję Wam za ogrom wiedzy, którym podzieliłyście się z nami. Życzę Wam wielu kolejnych, owocnych projektów, rekordowo licznych grupek i niekończących się pokładów energii, którymi zawsze nas zaskakujecie. Do zobaczenia!

Fotograf: Monika Lelowicz