Wywiad z LinaSakura oraz Shiromi

       Jeżeli interesujecie się światem cosplayu, to prawdopodobnie słyszeliście o Japan-Expo, odbywającym się w Paryżu. Spośród imprez, mających miejsce poza granicami Japonii, Expo to jest największym eventem, nawiązującym do japońskiej pop-kultury. Jednym z najbardziej wyczekiwanych punktów programu imprezy jest finał European Cosplay Gathering, znanego szerzej jako ECG. W finale rywalizują przedstawiciele 14 krajów Europy, w tym: Belgii, Czech, Danii, Finlandii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Niemiec, Polski, Portugalii, Rumunii, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii oraz Włoch. Celem ECG jest umożliwienie utalentowanym, europejskim artystom niepowtarzalnej szansy na pokazanie swych cosplayowych umiejętności na największej scenie w samym Paryżu.

       To właśnie na jej deskach staną nasze reprezentantki – Shironi oraz LinaSakura, których spektakularny występ podczas Japaniconu 2017 pozwolił im na zakwalifikowanie się do finałów. W wirze pracy nad przygotowaniem finałowych strojów dziewczyny znalazły odrobinę czasu, by zamienić ze mną kilka słów. Jesteście ciekawi, jak sobie radzą? Zapraszam więc na krótką rozmowę o tym, jak wyglądają ich przygotowania do ECG od podszewki – dosłownie!

Fotograf: A.S. Photography

Fotograf: Rieek&Sorceless

 

Diam – Jak ten czas mija, finały ECG już za pasem! Z tej okazji goszczę u siebie nasze wspaniałe reprezentantki, spektakularne artystki i zarazem jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich duetów cosplayowych — oto LinaSakura oraz Shironi! Cieszę się, że mogę zająć troszkę Waszego czasu, którego, jak podejrzewam, nie macie obecnie zbyt wiele. Co u Was słychać?

LinaSakura — Do końca marca było w miarę dobrze. Teraz zaczyna się największy stres. Mało czasu do finałów, a pracy nadal wiele.

Shironi — Czujemy coraz większą presję czasu, a pracy jest jeszcze dużo. Oczywiście bazy strojów są uszyte, ale zdobienie ich jest bardziej czasochłonne.

Diam — Z informacji, którymi podzieliłyście się z Waszymi fanami i wszystkimi śledzącymi Waszą twórczość, dowiedzieliśmy się, że zadecydowałyście o stworzeniu strojów postaci pochodzących z jednej z bardziej popularnych obecnie animacji Disneya. Czy możecie opowiedzieć nieco więcej o kreacjach, które wybrałyście?

LinaSakura — Sam proces wyboru był bardzo ciężki. Shironi jest okropnie wybredną kobietą. *śmiech* Z jakichś 50 propozycji wybrałyśmy 7 najlepszych, choć początkowo wcale nie miałyśmy przygotowywać strojów, które robimy!

Shironi — Miałyśmy dużo pomysłów, ale jestem straszną panikarą i mówiłam cały czas, że nie dam rady. *śmiech* Ogólnie stroje Anny i Elsy chciałyśmy zrobić tuż przed premierą filmową, choć niestety się to nie udało.

LinaSakura — Dla mnie „Kraina Lodu” to jedna z najważniejszych animacji Disneya i bardzo się cieszę, że padło na Annę i Elsę!

 

 

Diam — Anna i Elsa wydają się Wam dość bliskie — posiadacie już ich przebrania w swojej kolekcji. Czy istnieje między Wami jakieś większe powiązanie, niż fascynacja ciekawym designem kreacji?

LinaSakura — Pamiętam, jak byłam na premierze pierwszego filmu i rozpisywałam w myślach suknie Anny, co i jak uszyć — taka typowa rzecz dla cosplayera. Potem dowiedziałam się, że polskim głosem Anny jest aktorka pochodząca z mojego rodzinnego miasta, Anna Cieślak, i to w dziwny sposób sprawiło, że pokochałam tę postać podwójnie. No i zrobiłam ubiór Anny, a nawet dwa. Okazało się, że dobrze wyglądam jako ta konkretna księżniczka. Bardzo chciałam mieć jej kolejny strój! Chociaż muszę przyznać, że z charakteru jestem Elsą, mistrzynią kontroli. *śmiech*

Shironi — To jest mój pierwszy strój Elsy, ale w sumie najbardziej spodobała mi się ta wersja jej sukni. Jest ciemna, co pięknie komponuje się z jej jasną karnacją i włosami. Jak Lina jest z charakteru Elsą, tak ja bardziej jestem Anną. Jestem sporo wyższa od Liny, więc to mi przypadają te starsze postacie.

LinaSakura — Przypada Ci Elsa, bo ja wyglądam OKROPNIE bez grzywki, ale to fakt — w naszym duecie wzrost wiele weryfikuje w naszych planach cosplayowych.

Shironi — Dlatego ja wybieram męskie postacie, chociaż coraz częściej „robię” i kobiety.

Diam — Wielokrotnie zdarza Wam się decydować na postaci zgodnie z Waszą aparycją lub charakterem? Stanowi to dla Was coś istotnego w ich doborze?

Shironi — Wybór postaci względem charakteru bardziej mi odpowiada. Umiem się wtedy lepiej wczuć w postać. Ogólnie jestem „drewnem scenicznym” i ciężko grać mi poważne postacie, wolę być trzpiotką. Wzrost się liczy, ale tylko w grupce. Inaczej jest to nieistotne.

LinaSakura — Jestem zdania, że jak robisz strój sam — w sensie, że nie w grupie, tylko solo, to nie ma znaczenia, np. Ile masz wzrostu. Liczy się to, byś Ty sam dobrze się czuł w stroju, żebyś mógł czerpać radość z tego, że na chwilkę zmieniasz się w ukochaną postać lub z tego, jak odbierają Cię inni. W końcu ożywiłeś kogoś, kogo kochają. Natomiast w grupach mniejszych i większych sprawa wygląda inaczej. Jednak lepiej wygląda, gdy robię niziutką dziewczynkę, a Shironi wysokiego chłopca. Odwrotnie wyglądałybyśmy dość komicznie. Co do charakteru, to nie sądzę, by miał on znaczenie. W końcu cosplay to też odegranie postaci. W swoim codziennym życiu mogę być choleryczką, a na scenie nieśmiałą, radosną osóbką. Działać to może też odwrotnie.

Diam — Jak Wasze postępy w kwestii strojów? Możecie zdradzić nam co nieco na temat tego, z czym miałyście, lub będziecie miały, najwięcej pracy?

Shironi — Co do strojów — właśnie zabija mnie aksamit, z którego wykonana jest sukienka. To jest materiał z włosem. Niezbyt przyjmuje produkt, a trzeba zrobić na nim wzory (i to niemałe). Właśnie lecę do sklepu po kolejne materiały, aby wypróbować, co będzie najlepsze. Nie chcę nawet myśleć o pelerynie, która na długość ma prawie 4 metry, a na szerokość prawie dwa razy więcej.

LinaSakura — U Shironi najwięcej pracy pójdzie we wzory na pelerynie i na sukience — wielka choinka i płatki śniegu. U mnie to chyba wszystko, od ułożenia peruki, przez wzory na pasie i spódnicy, aż po buty. Te stroje są takie niepozorne, ale są cichymi mordercami. Co chwila pojawia się z nimi jakiś problem. *śmiech*

 

 

Diam — Faktycznie, te stroje wydają się niesamowicie niepozorne, a jednak. Udaje Wam się nie tracić motywacji w ich tworzeniu przez te napotkane trudności?

LinaSakura — Całe nasze życie, wszystkie plany, jakie mamy, powinny zostać wydane w książce o tytule PO FINAŁACH. Motywacja nadal w nas jest, chcemy skończyć stroje, pokazać coś fajnego na scenie i spełnić marzenie o byciu Biedronką i Czarnym Kotem w Paryżu. To wszystko jest na wyciągnięcie ręki, dlatego się nie poddajemy.

Shironi — Jeszcze się trzymamy, chociaż czasem myślę, że jednak inne stroje wyszłyby dużo szybciej, niż obecny wybór.

Diam — Dlaczego tak sądzisz?

LinaSakura — Idzie na to o wiele więcej czasu i pieniędzy, niż założyłyśmy, a co chwila wychodzi coś innego — nowy problem, przeszkoda… W Szczecinie nie jestem w stanie dostać prawie nic od ręki. W zasadzie wszystkie materiały i dodatki musiałam zamawiać. Koszta dostawy to czasem kwota wyższa niż zamówiony produkt, a to nadal nie koniec. Gdybyśmy nie były w tym razem i zostały bez wsparcia znajomych, którzy ratują nas dobrym słowem, chyba już dawno byśmy się poddały. Myślałyśmy, że stroje na eliminacje były trudne, były takim mocnym krokiem w rozwoju dla nas samych jako cosplayerek. Pewnie były, a to, co robimy, obecnie pochłania nas całkowicie, dlatego czasami jest bardzo ciężko.

Shironi — To smutne, gdy produkt, na który wydało się sporo pieniędzy, nie działa tak, jak powinien i trzeba szukać czegoś innego. Z dnia na dzień moje finanse się kurczą, a ja sama nie zarabiam, więc chomikuję — jak mogę.

Diam — A co do tej pory było dla Was najprzyjemniejsze do wykonania?

LinaSakura — Dla mnie podkład, a co za tym idzie wymyślenie prezentacji, ale też nie do końca, bo po wymyśleniu ogólnego zarysu nagle zaczęłam mieć takie wątpliwości, że nie spałam w nocy… Kiedy jednak zdecydowałam się zmienić melodię, do której występujemy i wszystkie elementy podkładowej układanki zaczęły układać się w całość, spłynęła na mnie taka ogromna fala spokoju, że sam podkład zmontowałam w mniej niż godzinę. Słuchanie go w drodze do pracy, kiedy układam w myślach każdy najmniejszy krok na scenie, jest bardzo odprężający.

Shironi — Co było najłatwiejsze? W sumie każdy element stroju jest ciężki, nawet wzory na sukience muszę co chwilę przemodelować, aby pasowały do kroju. Myślę, że najłatwiejszy dla mnie okaże się wig, czyli układanie go na postać, ponieważ już raz robiłam tę fryzurę na pewnym koszmarku.

LinaSakura — Dla Ciebie, Shironi, najprzyjemniejszy będzie makijaż! *śmiech*

Shironi — W sumie masz rację, uwielbiam makijaż w cosplayu. Dużo osób go nie docenia, ale właśnie odpowiedni przybliża nas do postaci :3

Diam — Czy podczas tworzenia strojów wspieracie się jakimiś tutorialami? Może wpadłyście na jakieś, które okazały się całkiem ciekawe (niekoniecznie tylko w przypadku tych konkretnych postaci) i chciałybyście się nimi podzielić z czytelnikami?

LinaSakura — Nie korzystamy z tutoriali przy tworzeniu strojów. Same tworzymy wykroje, czasem same na coś wpadniemy, czasem zapytamy kogoś znajomego, jaki ma pomysł np. na wzory, kiedy nasz pomysł okazał się klapą. Za to użyliśmy tutorialu, układając perukę na Annę. Niestety dotyczył on fryzury na głowie dziewczynki, nie na peruce i wymagał wielu modyfikacji.

 

 

Diam — Więc, na ten moment, jak wiele pracy Was czeka?

Shironi — Ile pracy zostało? Wydaje się, że mało, ale jak już się do tego podchodzi, to czas się wydłuża. Często jest tak, że patrzę przez okno i już jest środek nocy, a zaczynałam z samego rana.

LinaSakura — Powiedzmy, że już bliżej, niż dalej. W zasadzie zostały nam tylko zdobienia i dekoracje.

Diam — Tak z ciekawości, czy utrzymujecie kontakt z reprezentantami innych krajów?

Shironi — Nie znam języka angielskiego, więc niezbyt się przydaję w kontaktach między ludźmi z innych krajów — tym się Lina zajmuje, przy okazji wszystko mi tłumaczy.

LinaSakura — Tak! Mamy własną grupę na facebooku, na której dzielimy się informacjami o sobie i zdjęciami naszych kotów. *śmiech* Całe ekipy z Hiszpanii i Wielkiej Brytanii to takie kochane osóbki! Jest nas bardzo dużo, każdy ma inny styl i inne podejście do cosplayu, fajnie patrzeć, jak to hobby wygląda w innych krajach.

Diam — A jak wygląda?

LinaSakura — Bardzo różnie! Niemki są bardzo tajemnicze, ich stroje były wielkim sekretem, ale z racji tego, że były wybrane na reprezentantów już we wrześniu, od października robią stroje i ćwiczą prezentację na wynajętej sali. W Niemczech jest tradycja, że reprezentacja robi konkurs dla rodaków, polegający na dawaniu wskazówek, co robią. No i mają sponsorowane np. peruki. W Hiszpanii lubią zdobienia i dobrą zabawę, są temperamentni i wiecznie radośni. Stawiają na kreatywność, oryginalność i pomysłowość. Włosi są dokładni we wszystkim, co robią. Wszystko musi być idealne, perfekcyjne. Każdy kraj ma inne podejście, ale cel mamy wspólny — dobrą zabawę przy robieniu tego, co kochamy.

Diam — Skoro każdy kraj ma nieco inne podejście, to czy któreś imprezy zagraniczne znajdują się na Waszej liście eventów do odwiedzenia?

LinaSakura – Bardzo chciałabym ponownie odwiedzić Hagę i CCCC. Teraz pojawił się u nas konkurs z finałami w Chinach, co też brzmi mega kusząco! Jedno wiemy na pewno — nigdy więcej nie będziemy robić nowych strojów na finały — te z eliminacji będą nam wystarczyć. Zadbamy o to, jeżeli znów przejdziemy dalej w którymś konkursie.

Shironi — Sama chciałabym pojechać jeszcze na San Diego Comic-con. To takie małe marzenie. A co do innych eliminacji, to zależy, w co wkopie mnie Lina. Najczęściej to ona wybiera, ja tylko szyję! Na szczęście mogę jeszcze wybierać stroje. *śmiech*

Diam — Było mi bardzo miło, dziękuję Wam za tę przyjemną rozmowę. Na zakończenie — czy jest coś, czego powinniśmy życzyć Wam najmocniej przed nadchodzącymi finałami?

Shironi — Szczęście nam się przyda, aby wszystko się udało tak, jak chcemy. Chodzi mi tu o wykonanie strojów, dodatków, dekoracji i samej prezentacji.

LinaSakura — Czego nam życzyć? SZCZĘŚCIA i dobrej zabawy!

Diam — Dziękuję Wam serdecznie, powodzenia!

 

Fotograf: Carmen photo – cosplay