Sakurakon VI

Na początku tegorocznej majówki krewetki wybrały się do odległej krainy zwanej Opolem na konwent Sakurakon VI. Czy jak wskazywałaby na to nazwa, wydarzenie faktycznie owiane było atmosferą tradycyjnego hanami?

Słowo na początek

Tegoroczny Sakurakon odbył się 28 – 29 kwietnia w Opolskim Młodzieżowym Domu Kultury. Niestety, położony był on dobre 15 minut autobusem od dworca, przez co dotarcie na conplace nie obyło się bez dodatkowych przygód z komunikacją miejską. Lokalizacja nadrabiała jednak ten fakt malowniczą scenerią oraz dużą ilością sklepów dookoła – od Biedronki aż po Castoramę! Sam budynek, pomimo że z zewnątrz pięknem nie grzeszył, zagospodarowany był bardzo dobrze i w prawie żadnym miejscu nie czuć było tłoku. Prawie, bo sleeproom, na którego przeznaczono jedną tylko jedną dużą salę, po dwóch godzinach przepełniony był po brzegi. Otoczenie budynku, jak już wspomniałem, było bardzo malownicze, co w połączeniu z piękną pogodą sprawiało idealne warunki na sesje fotograficzne. Dużo zieleni, kwiatów, a nawet mały plac zabaw – iście wiosenny klimat.

Jak było w środku?

Po wejściu do budynku witała nas akredytacja, która działała (przynajmniej po naszym spóźnionym o godzinę przyjeździe) bardzo szybko i sprawnie, kolejkonu nie zastaliśmy. Każdy uczestnik otrzymywał po odebraniu wejściówki pakiet w postaci informatora – małej, kolorowej książeczki z planem atrakcji oraz mapą szkoły, kartę potrzebną do udziału w konwencji, przypinkę i oczywiście identyfikator. Zabrakło co prawda smyczek, jednak tutaj organizatorom należą się wyrazy uznania za nie pójście na łatwiznę w postaci sznurków, a zastosowanie zawieszek od medali. Przechodząc dalej otoczeni byliśmy stoiskami wielu różnorodnych wystawców, od przypinek i mang, do rękodzieła i wycinanych w szkle postaci z anime – do wyboru do koloru. Reszta szkoły to już sale panelowe, gry muzyczne, konsolówka połączona z bufetem oraz sleeproom.

Co z tą sakurą?

A no właśnie, pomimo braku faktycznych drzew kwitnącej wiśni, szkoła była widocznie udekorowana różowymi akcentami, co rekompensowało brak realnej sakury. Klimatu dodawała także strefa piknikowa zorganizowana przy bocznym wyjściu z budynku MDK, gdzie można było zakupić jedzenie z foodtrucka i zjeść je ze znajomymi, bądź też nawiązać nowe kontakty w przyjemnej atmosferze. Zorganizowana została także gra konwentowa, polegająca między innymi na szukaniu ukrytych po salach panelowych płatków wiśni czy wykonywaniu prostych questów.

Atrakcje – najmocniejsza czy najsłabsza strona konwentu?

Atrakcji nie brakowało. Od tych niezbędnych, takich jak konsolówka, DDR oraz Ultrastar, poprzez konkursy i panele tematyczne, na warsztatach kończąc. Pojawiły się nawet dwa stanowiska do VR wyposażone w Oculusy wraz z kontrolerami ruchowymi, były one niestety płatne, co bardzo nie pasowało do konwentowych realiów. Pod koniec imprezy dowiedzieliśmy się jednak od organizatorów, że było to nieporozumienie i w przyszłym roku wyeliminują to niedopatrzenie. Następną kwestią sporną wśród konwentowiczów były godziny odbywania się atrakcji – panele tematyczne ustawione zostały za dnia, konkursy zaś w nocy. Dla jednych był to strzał w dziesiątkę, dla innych w stopę. Co za to było naprawdę dobre, to Warsztaty Evil Cosplay oraz odbywający się zaraz po nich Konkurs Evil Cosplay. Dzięki kreatywności uczestników i udostępnieniu przez organizatorów ogromnej ilości zróżnicowanych materiałów była to jedna z najfajniejszych atrakcji, w jakich miałem przyjemność brać udział kiedykolwiek na konwencie, a także najlepszy taki konkurs, jaki do tej pory widziałem w naszym kraju! Standardowy konkurs cosplay także zaprezentował bardzo wysoki poziom strojów i postarano się o ściągnięcie do jury znanych i cenionych cosplayerów, takich jak LinaSakura, Coco Cosplay oraz Crafts of Two.

Wywód na koniec

Tegoroczny Sakurakon wypadł naprawdę dobrze. Podczas ostatnich godzin wydarzenia organizatorzy zaprosili pozostałych jeszcze na conplace uczestników do uczestnictwa w podsumowaniu konwentu, gdzie mieliśmy okazję porozmawiać z organizatorami o tym, co nam się podobało, co nie, oraz co można zmienić. Był to bardzo miły zabieg, dzięki któremu dystans między uczestnikiem a organizatorem z pewnością zmniejszał się. Dystans ten nie był wcale taki duży, bo organizatorzy podczas wydarzenia aktywnie bawili się razem z resztą konwentowiczów, pokazując, że są tu dla nas i nie mają przysłowiowego “kija w tyłku”! Według oficjalnych informacji uczestników w tym roku było ponad 300, co jednocześnie było maksymalną pojemnością Opolskiego MDK. Niewiele brakowało, a korytarze byłyby przepełnione – zwiastuje to więc, że następny Sakurakon może zmienić miejsce odbywania się imprezy na jeszcze większe! Co do ostatecznego werdyktu, nie lubię wystawiać ocen punktowych, dlatego dodam tylko, że zdecydowanie dobrze się bawiłem i z pewnością odwiedzę kolejne konwenty organizowane przez Opolską Mangową Alternatywę!

Zdjęcie użyte do miniaturki wykonane przez Marcus Photography – dziękujemy!