Kregulcowe Dni

W kwietniu zanurzyliśmy się świecie intryg, niebezpieczeństw oraz studenckiego życia usłanego zupkami chińskimi… Krewetki odbyły podróż do Cieszyna na wesołe Kregulcowe Dni! 

Minęło już sporo czasu od konwentu, jakim była druga edycja ,,Kregulcowe Dni”, zorganizowanego przez Klub Fantastyki Kregulec, a na który mieliśmy okazję być. Cała impreza odbyła się w dniach 14-15 kwietnia na Uniwersytecie Śląskim w Cieszynie na ulicy Bielskiej 62 na Wydziale Etnologii i Nauk o Edukacji oraz na Wydziale Artystycznym. Do miasta, w którym odbywał się konwent, mieliśmy niedaleko. Z małą przerwą na śniadanie przyjechaliśmy wcześnie rano. Po otrzymaniu akredytacji zostaliśmy mile zaskoczeni, ponieważ osoba zajmująca się mediami oprowadziła nas po całej uczelni, na której odbywała się impreza. Co chwilę widzieliśmy dziewczyny ubrane w finezyjne stroje, które pokochałam… No bo szczerze, kto nie pokocha dziewczyn w gorsecie? Nie tylko płeć piękna, ale także mężczyźni byli ubrani tematycznie. Wszystko to nie byli przypadkowi cosplayerzy, a świetnie skonstruowana linia fabularna, która przewodziła konwentem. Gdy odbywała się jakaś atrakcja, to właśnie te osoby w pocie czoła chodziły po uczelni i zapraszały z uśmiechem na panel. A choć był to niezbyt duży konwent, to atrakcji, i to naprawdę fantastycznych, było dużo.

Atrakcje, socjal, papu i inne fantastyczne rzeczy – było tego całkiem sporo!

Mogliśmy zobaczyć kaligrafię, uwaga… mopem i wodą, prowadzoną przez autora strony ,,Japońskie inspiracje”, a także znanego z malowania kawą Mariusza Gosławskiego. Sama mogłam doznać odrobiny sztuki na swoim ciele, ponieważ pan Mariusz wieczorem prowadził cudowny panel na temat Bodypaintingu. Po części teoretycznej, gdzie prowadzący opowiadał o swoim zainteresowaniu, osoby zainteresowane mogły stać się ,,płótnem” i otrzymać ,,tatuaż” z farby akrylowej. W moim przypadku był to czarny kotek umieszczony na klatce piersiowej po lewej stronie, ale Pan Mariusz potrafił również namalować baranią czaszkę czy gałązkę drzewa Sakura. Ale cofnijmy się wcześniej, ponieważ nie można zapomnieć o sali Dorigami, która, jak zawsze, zachwycała skomplikowanymi i pięknymi origami, RekoGastro z… o jeju, przepysznym Ramen (gwarantuję Wam, że jedno nie wystarczy!) oraz wielu, wielu innych wspaniałych wystawców! Nie można też powiedzieć złego słowa o socialu, szczególnie o dwóch dziewczynach rozśmieszających nas przy próbie nagrania videorelacji. Trzeba pamiętać również o Mirella-view, z którą świetnie nam się gadało na wszystkie tematy i Doroszka Cosplay oraz Nicoli (jednej z helperek), która nakierowywała nas na wspaniałe i ciekawe prelekcje. Odbył się również Evil Cosplay oceniany przez Cloudy oraz Proxiu (którym również dziękujemy za pomoc w nagrywaniu videorelacji), a nagrodą była, uwaga… grawerowana szabelka. Wow, sama bym chciała coś takiego dostać! Udało nam się również walczyć na piankowe miecze (Masa i Mark cały czas wygrywali ze mną :c) oraz posłuchać świetnego koncertu na świeżym powietrzu w wykonaniu zespołu Elipsa, co dodawało ,,epickości” naszej walce czy pozwoliło nam się bardziej zrelaksować na kocyku….

Nie przedłużając i ustalając ostatni werdykt~

Podsumowując, konwent, pomimo swojej skromności (nie oszukujmy się, konwencik był mały), w naszej ocenie był fantastyczny. Świetni ludzie, świetne prelekcje i świetne jedzenie, co powoduje, że jeśli w przyszłym roku będzie kolejna edycja ,,Kregulcowych Dni”, na pewno się znowu wybierzemy, a osoby, które się zastanawiały czy pojechać, czy nie i koniec końców nie pojechały, niech żałują!

OCENA: 4 kreweteczki na 5